Szukaj na blogu

Ładowanie...

niedziela, 4 stycznia 2015

Kilka sytuacji, które powinieneś mieć zdecydowanie w nosie.

Kilka sytuacji, które powinieneś mieć zdecydowanie w nosie.

Codziennie bombardujemy się informacjami, rzadko pozytywnymi, często negatywnymi. Gdyby ich negatywizm kończył się tylko na tym, na czym się zaczął, a więc na samej informacji, to nie byłoby najgorzej. Chociaż tak czy siak, ląduje ona do naszej podświadomości. Jednak to będzie małe zło w porównaniu do sytuacji, gdy negatywizm owej informacji przeniesie się na nas. A zatem, gdy w faktach usłyszymy, że lekarze rodzinni nie podpisali umów z NFZetem i to wywoła u nas lawinę słów, w którym oberwie lekarz, nfz, rząd i pani sąsiadka, bo ona nam poleciła się zapisać do naszego lekarza, to będzie to duże zło. Mogłoby się wydawać, że takie słowa wypowiadane we własnym zaciszu domowym nikogo nie ranią lub inaczej - na nikogo nie oddziałują. Prawda jest jednak inna. Każde słowo się liczy, każda myśl, każda intencja. Jak ma ten nfz zacząć działać dobrze, skoro wszyscy w zaparte mówią o nim źle? Czyż nie jest trochę tak, że sami ściągamy na siebie te wszystkie problemy ze służbą zdrowia? Przecież według prawa przyciągania, jesteśmy odpowiedzialni za rzeczywistość, w której żyjemy... Przejmując się takimi newsami, zdecydowanie zaśmiecamy swoją głowę, zupełnie niepotrzebnie. Proponuję nie oglądać żadnych wiadomości. Podawanie złych informacji to manipulacja ludźmi, bo łatwiej zarządza się tymi, którzy są primo - zdołowani, secundo - nie myślą samodzielnie. 
Pewnego razu, gdy powiedziałam, że mogłabym żyć bez telewizora, bo nie jest mi on do szczęścia potrzebny, spotkałam się z odpowiedzią, że życie bez tv robi z człowieka dzikusa. Oczywiście ripostowałam od razu. Takie spojrzenie na tv mają ludzie, niestety. Zamiast porozmawiać, to gapią się w to pudło nie zdając sobie sprawy z tego, że to z nich tv robi dzikusy, nie odwrotnie. Ten post jednak nie ma być o środkach masowego przekazu, a o tym

że można mieć święty spokój, a nawet trzeba.

shield-293172_640

Kiedy powinieneś mieć wszystko w nosie?

  • gdy ktoś Cię krytykuje, o ile to nie jest krytyka konstruktywna, której Ty sobie życzysz. Ludzie mają zbyt dużą łatwość w wydawaniu opinii na temat drugiego człowieka, nie znając jego, nie znając okoliczności, nie mając pełnego obrazu danej sytuacji. Dużo łatwiej jest skrytykować jakieś przedsięwzięcie niż samemu ruszyć dupę i coś zdziałać. Łatwiej jest nic nie robić i krytykować wszystkich dookoła. Dotyczy to również sytuacji w kraju. Społeczeństwo wychodzi chyba z założenia, że jeśli będzie marudziło na fiskus, na zus, na polityków, to coś od tego narzekania się zmieni. Lepiej omawiać wysoki poziom bezrobocia i pobierać zasiłek niż postarać się o dofinansowanie z urzędu pracy na otworzenie własnego biznesu. Nawet malutkiego, ale coś. OLEJ TO!
  • gdy ktoś podcina Ci skrzydła - masz tak czasem, że się na coś napalisz, jesteś czymś podekscytowana, a tu bach. Przychodzi Twoja facet i mówi, żebyś sobie dała spokój, bo i tak Ci to nie wyjdzie? Masakra. Po pierwsze zastanów się, czy taki facet jest Ci w ogóle potrzebny. Pełne wsparcie to podstawa związku. Olej kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Owszem ważne jest czasem, by ktoś nas ostudził, bo w euforii zapominamy o realiach, ale nie pozwól nigdy, by ktoś odebrał Ci motywację do zrobienia czegoś fajnego. OLEJ TO!
  • gdy ktoś Ci mówi, że marzenia są dla dzieci i się nie spełniają. Twoja riposta powinna brzmieć "masz rację, marzenia się nie spełniają, to ja je spełniam". Nigdy w życiu nie przestanę wierzyć w możliwość spełniania marzeń, tego będę uczyć również Alę. W możliwość ich realizacji wierzę w każdym momencie. Przecież w każdej sekundzie może wydarzyć się całkowity przewrót w Twoim życiu. OLEJ TO!
  • gdy ktoś Cię porównuje do kogoś innego - nie cierpię tego, naprawdę. Każdy człowiek jest zupełnie inny, każdy ma swoją indywidualną historię. Każdy jest wyjątkowy. To, że komuś innemu się nie udało, nie znaczy, że Tobie się nie uda. Jako nastolatka miałam duży kompleks ze wzrostem. Ciągle ktoś porównywał mnie do mojej Siostry, że Ona jest młodsza, ale mnie przerosła. Teraz jest to dla nie śmieszne, jednak dla nastolatki, która jest bardzo wyczulona na swoim punkcie, to trudna sytuacja do przeskoczenia. W ogóle porównywanie do siebie sióstr czy braci nie jest w porządku, jest to zazwyczaj bardzo krzywdzące. OLEJ TO!
  • gdy ktoś w Ciebie nie wierzy - najgorzej, gdy jest to ktoś Ci bliski, partner, Mama, Przyjaciółka. Tak zostaliśmy stworzeni, a raczej nasze ego, że mamy ogromną potrzebę tego, by ktoś popierał nasze decyzje, wybory, wizje. To znaczy, że potrzebujemy, by ktoś nam mówił "dasz radę, wierzę w Ciebie, poradzisz sobie". Z takimi ludźmi trzymaj sztamę! Gdy ktoś ciągle studzi Twój zapał, OLEJ TO!
Jeśli masz cel, to zrealizuj go. Nie pozwól, by ktoś, kto najprawdopodobniej jest zazdrosny o to, że sam nie potrafi nic wymyślić, pokrzyżował Ci plany. Nie słuchaj ludzi, którzy narzekają, marudzą, którzy są nastawieni na wszystko na nie.To jest Twoje życie, Twoje marzenia, Twoje pomysły. Miej w nosie wszystkich, którzy zamiast działać, podejmować wyzwania, siedzą na kanapie z pilotem w ręku i krytykują wszystkich z inicjatywą!

Może zainteresują Cię inne moje teksty:
Uwaga! Na blogu MeLasek umieszcza się tylko treści pozytywne. Czytasz je na własną odpowiedzialność. Jeśli nie chcesz, by Twoje życie wywróciło się do góry nogami od zbyt dużej dawki optymizmu, wyłącz tę stronę. Jeśli przeciwnie, chcesz więcej i więcej i więcej, zostaw komentarz – będzie miło.

piątek, 2 stycznia 2015

Luksus nie jedno ma imię, czyli 10 rzeczy, które możesz zrobić dla siebie, by poczuć się jak milioner

Luksus. O tak.

"Żyję w luksusie, bo na to zasługuję"

to jedna z moich afirmacji - faworytów. Powtarzam sobie to dosyć często, a wiecie - wałkowanie czegoś w kółko sprawia, że nasz mózg (a podobno taki mądry, że ho ho) uznaje to za prawdę. Wszystko za sprawą podświadomości, która przyjmuje wszystko jak leci. Tutaj warto wspomnieć o tym, żeby bardzo dbać o higienę swojej podświadomości i nie odbierać zbyt wielu bodźców negatywnych. Podobno dzieciakom do 3. roku życia kodują się rzeczy w podświadomości, które może nie warunkują w pełni ich przyszłego życia, ale z całą pewnością oddziałują na nie w ogromny sposób. Pewnie dlatego też tak ważny jest na przykład etap niemowlęctwa, a ściślej bliskość fizyczna między dzieckiem a rodzicami w tym okresie. Bo za mała ilość takiego kontaktu może wywołać lawinę problemów w życiu dorosłym. Wracam do luksusu.
Tak sobie pomyślałam, że przecież luksus nie jest zarezerwowany tylko dla milionerów, mimo, że z definicji to dobra materialne o wysokich cenach, na które stać jedynie wąskie grupy społeczne. Wiadomo, jeśli wyznacznikiem luksusu jest dla Ciebie jacht, to pewnie ciężko Ci będzie przyjąć to, co tu zaraz zaproponuję. Jeśli jednak masz otwartą głowę i pozwolisz mi na mała korektę Twojego sposobu myślenia na temat luksusu, to się dziś dogadamy. yachts-500414_640

Luksus może być bardziej osiągalny niż Ci się wydaje. Luksus nie jedno ma imię.

Można go doświadczać w prostych sytuacjach, w prostych rzeczach, które nie zawsze dużo kosztują, czasem są nawet za friko. O co mi chodzi... odrzuć definicję luksusu, którą masz w głowie, zapomnij o wielkich willach, limuzynach, prywatnych samolotach. Wyobraź sobie, że luksus jest w zasięgu Twoich rąk, ponieważ luksusem mogą być...:
  1. porządek w mieszkaniu - czy kiedykolwiek widziałeś, by w willi milionera w jakimś filmie panował bałagan? Nie. Wprowadź sprawny system sprzątania własnego domu, a będzie bardziej luksusowo,
  2. ubrania drogich marek - teraz każdy może mieć jeansy z diesela, przecież na vinted można je kupić za 50 zł, 
  3. kawa w filiżance ze spodeczkiem - milionerzy zawsze coffee-515124_640piją kawę z największą elegancją, dlatego pij kawę w filiżance ze spodeczkiem, tak piję kawę z Mamą i tak piję kawę z Jagodą,
  4. perfumy - zamożne kobiety zawsze pięknie pachną, gdy idą ulicą zapach ich perfum ciągnie się za nimi na kilka metrów, jest mnóstwo sklepów z oryginalnymi perfumami, które oferują znacznie niższe ceny niż wiodące drogerie, jest też na przykład fm group, gdzie również można kupić pięknie pachnące i trwałe perfumy, nie mają fikuśnych flakoników, ale nie to jest najważniejsze,
  5. kosmetyki i żywność BIO - milionerzy używają wypasionych kosmetyków wysokiej jakości, każdy z nas może ich używać, wystarczy zredukować ilość kosmetyków w łazience, kupować mniej, ale lepszej jakości, tak samo z żywnością - trzeba dobrze wszystko planować i nie kupować w nadmiarze, a potem wyrzucać,
  6. teatr - bogacze udzielają się kulturalnie, ale sztuka nie jest tylko dla nich zarezerwowana, wszystkich  stać na to, by raz na jakiś czas odchamić się w teatrze, filharmonii czy operze,
  7. kupowanie książek/płyt CD - koszt mniej więcej 30 zł, czy nie stać Cię na ten luksus?bedroom-558987_640
  8. fryzjer stylista - to drogi rarytas, ale warto, warto i jeszcze raz warto - sprawia, że naprawdę można się poczuć jak milioner ;) poza tym znane atelier krakowskie organizują szkolenia dla innych fryzjerów, wówczas potrzebują modelek, którym wykonują darmowe strzyżenia - obczajajcie,
  9. make-up wychodząc do sklepu pod blokiem - to na pewno poprawia samopoczucie, jednak ja polecam czuć się zawsze atrakcyjną, nawet z rozburzonymi włosami, bez makijażu budząc się rano - luksus wtedy będzie tworzyć Twoje łóżko, elegancka czysta (bo Polacy zdecydowanie za rzadko ją zmieniają) pościel, ład i porządek,
  10. ładna bielizna - bielizna, mimo że niewidoczna, to zdecydowanie dodaje pewności siebie, myślę, ze to też charakteryzuje milionerki;
Jak wspomniałam we wstępie afirmacje z luksusem w roli głównej należą do czołówki moich ulubionych. Od zawsze miałam dużą potrzebę życia na wysokim poziomie finansowym, tak, by człowiek na tej płaszczyźnie zawsze czuł spokój. Wychodzę z założenia, że i ja i Ty jesteśmy tak wyjątkowi, że w pełni zasługujemy na to, by żyć w dostatku. Nie wstydźmy się tego, to nic złego mówić, że się chce zarabiać dużo kasy. Niech wstydzą się Ci, co wybierają dziadowanie. Dlatego nie ograniczajmy się finansowo, pozwalajmy energii $$$ do nas przyjść. Bo przecież hajs to nic innego jak energia, wszystko jest energią, nawet Ty. Ale też nie dajmy się zwariować, od siedzenia i dumania nic się samo nie zrobi. Działanie to podstawa.
Życząc Wam życia w dobrobycie, kończę wieczorową porą.
Ciao.
LyDa
P.S. Zbadajcie kultowy Kaliber 44 i "Więcej szmalu"!
Elo, elo!

Może zainteresują Cię inne moje teksty:
Uwaga! Na blogu MeLasek umieszcza się tylko treści pozytywne. Czytasz je na własną odpowiedzialność. Jeśli nie chcesz, by Twoje życie wywróciło się do góry nogami od zbyt dużej dawki optymizmu, wyłącz tę stronę. Jeśli przeciwnie, chcesz więcej i więcej i więcej, zostaw komentarz – będzie miło.

Co zrobić, by postanowienia noworoczne nie okazały się klapą? Absolutnie niezbędny poradnik.

Siemano, witam Was w Nowym 2015 Roku. Jak nastroje? Ja obudziłam się w świetnym humorze, pełna energii i pomysłów. Pewnie jestem w zdecydowanej mniejszości, bo niepijących alkoholu w sylwestra ze świecą szukać. Alusia swój pierwszy sylwester słodko przespała jak przystało na 3 i pół miesięcznego Bobasa. I bardzo dobrze, bo hałas fajerwerków ludziom dorosłym nieświętującym, zaśnięcie bardzo utrudniał. Opublikowałam wczoraj życzenia noworoczne od MeLasek, do przeczytania których Was zachęcam. Siedziałam przed komputerem w godzinach, gdy albo już balowaliście albo stroiliście się przed lustrami, więc post mógł Wam umknąć.
Jest 1 stycznia, coś się zmieniło w Twoim życiu wraz z tą datą? Czy nie mamy zbyt wygórowanych oczekiwań w związku z nadejściem tego dnia? Dziś przecież większość Ludzi budzi się z kacem mordercą i nawet nie ma sił, by w samo południe delektować się muzyką filharmoników wiedeńskich, którzy co roku od lat wzruszają mnie tak samo mocno. Łyknij człowieku kilka chlorelli, co by się wzmocnić po tych szaleństwach i z toksyn trochę oczyścić. Bo podobno, jaki pierwszy dzień, taki cały rok... Więc szybko wracajcie do żywych, otwórzcie notatki z postanowieniami noworocznymi i rozkmincie, co zrobić, by je rzeczywiście spełnić. Ja mam pomysł!

Postanowienie noworoczne musi być Twoim CELEM.

Ale nie byle jakim. Musi to być przemyślane i musisz mieć w sobie 200% pewność, że chcesz tego dokonać. Inaczej takie postanowienie nie będzie niczym innym jak kolejną obiecanką cacanką.
Jak tego dokonać? Czytaj!

Po pierwsze zapoznaj się z cechami, które Twój cel muszą charakteryzować – koncepcja SMART:

S – szczegółowy – konkretny, musi opisywać co chcę osiągnąć, kiedy, gdzie i jak, musi zawierać prosty przekaz;
M – mierzalny – musi być tak sformułowany, abyś dał radę sprawdzać postępy jego realizacji, np. do 31.01.2015 schudnę 3 kg – możesz się ważyć codziennie i sprawdzać ile ubyło;
A – atrakcyjny – Twój cel musi wzbudzać w Tobie pozytywne emocje, musi być dla Ciebie ważny, priorytetowy, ale też ambitny;
R – realistyczny – musi być osiągalny przez Ciebie, np. nie możesz założyć, że w styczniu zarobisz milion złotych, jeśli nie robisz nic więcej prócz zmieniania kanałów w TV;
T – terminowy – musisz nadać mu datę zakończenia;
Kiedy już wiesz, jak sformułować swój CEL (zwany inaczej postanowieniem noworocznym), możesz zabrać się do pracy. Przygotuj kartki papieru, długopis, ciepłą herbatkę i otwartą głowę. Ćwiczenie, które Ci zaproponuję, to przygotowanie koła życia. Dzięki niemu zobaczysz, które dziedziny w Twoim życiu maja się dobrze, a które potrzebują natychmiastowej terapii naprawczej. To pokaże Ci, jaki cel powinien być dla Ciebie najistotniejszy. Może to nie schudnięcie 3 kg będzie priorytetem, a na przykład poprawa relacji z Przyjaciółmi.
  1. Wypisz jak najwięcej dziedzin/elementów Twojego życia. Możesz skorzystać z moich:
Zdrowie, Relacje z Rodziną, Dobroczynność – pomoc innym, Rozwój osobisty, Aktywność fizyczna, Finanse, Pasje/hobby, Miłość, Czas wolny - odpoczynek, Przyjaciele, Status społeczny, Żywienie, Samorealizacja, Duchowość, Praca, Kariera, Zadowolenie z siebie, Opieka nad domem…
2. Zaznacz 8 – 10 najważniejszych dla Ciebie dziedzin i wypisz je w kolejności od najważniejszej do najmniej ważnej.
3. Do każdej dopisz od 1 – 3 celów do zrealizowania w tym obszarze, np. główną dziedziną jest RODZINA, cele: co weekend organizuję wycieczki w góry i dzwonię do Rodziców w każdy poniedziałek.
4. Gdy skończysz, narysuj duże koło i podziel go na tyle części, ile dziedzin głównych wypisałeś. Narysuj na promieniach koła kreseczki, które będą dzieliły promienie na równych 10 części. Analogicznie 10 części to 10 punktów.
5. Obok każdego fragmentu koła dopisz jedną z kategorii. Następnie przyznaj im punkty. Im bardziej jesteś zadowolony z danej dziedziny, tym więcej punktów zaznacz.
Mniej więcej będzie to wyglądało tak jak na obrazku poniżej:
WP_20150101_003
Rozrysowałam Wam przykładowe koło życia. Osoba, która byłaby właścicielem tego koła miałaby super relacje z Rodziną, dbałaby o odżywianie i rozwój osobisty. Natomiast najsłabiej u niej z podróżami, wolnym czasem i karierą. Powinna zatem dopasować swoje cele do tych dziedzin życia, by maksymalnie poprawić ich funkcjonowanie.

Czy Twoje koło jest w stanie jechać? Czy jednak okazuje się, że w niektórych dziedzinach życia masz braki? By polepszać swoje życie, trzeba dążyć do tego, by wszystkie fragmenty koła otrzymały po 10 punktów :-)

Koło życia jest świetnym sposobem na odnajdywanie swoich celów, swoich prawdziwych potrzeb. Wybierz jeden główny cel, rozpisz go na mniejsze, ulokuj w czasie każdy etap swoich działań, kontroluj postępy. Wówczas na pewno Twoje postanowienie noworoczne będzie miało sens :-)
Powodzenia!
LyDa
P.S. Jeśli będziesz mieć problem ze sformułowaniem swoich celów lub np. coś jest dla Ciebie niezrozumiałe, pisz :-) pomogę.
new-years-eve-2015-583216_640
Może zainteresują Cię inne moje teksty:
Uwaga! Na blogu MeLasek umieszcza się tylko treści pozytywne. Czytasz je na własną odpowiedzialność. Jeśli nie chcesz, by Twoje życie wywróciło się do góry nogami od zbyt dużej dawki optymizmu, wyłącz tę stronę. Jeśli przeciwnie, chcesz więcej i więcej i więcej, zostaw komentarz – będzie miło.

Noworoczne życzenia od MeLasek

NOWY ROK, NOWY POCZĄTEK, NOWE MOŻLIWOŚCI

Melasy w postaci sklepu stacjonarnego już nie ma. Na nasze miejsce wskoczyła Pani ze sklepem elektrycznym. Więc gdybyście chcieli kupić żarówkę czy przedłużacz, wiecie gdzie podbijać – Dietla 45/10.

My nie znikamy całkiem, będziemy działać w inny sposób.

Ludzie pytają, czy nam nie żal, czy nie żałujemy. Szczerze mówimy, że nie. Melasa to wspaniałe niemal 3 lata, które przyniosły ze sobą mnóstwo świetnych chwil. Melasa nauczyła nas wiele… Oj nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak wiele. To  jednak etap naszego życia, który oficjalnie zamykamy. Najbardziej chyba mnie cieszy to, kogo dzięki Melasie poznałam. Bo są to ludzie – chodzące inspiracje. Ukłony w stronę familove z Miką i Askim na czele, w stronę Uli i Łukasza, Pepsi i Grega, Chłopaków ze StuGo, zwłaszcza Marcina Pawelca. Bez Melasy byśmy Was nie poznały.
Mamy wiele pomysłów, które będziemy realizować, mamy nowe pomysły na siebie. Ja mam teraz czas bycia mamą Alicji, Ruda zajmuje się na całego grafikami.

W melasowy biznes chcemy tchnąć trochę świeżości, także szykujemy się na zmiany, na rozwój, na nowości.

Na Nowy Rok 2015 życzymy Wam doświadczania życia na różnych płaszczyznach. Zbierania chwil. Cieszenia się drobnostkami. Akceptacji tego, co Wam się przydarza, wyciągania prawidłowych wniosków i niepowielania błędów. Miłości, bo Jej nigdy za wiele, Przyjaźni, bo to potęga, czułości, bliskości, ciepła, spotykania samych fantastycznych i inspirujących Ludzi. Byśmy się szanowali, kochali, byśmy byli szczęśliwi. Zarabiajmy godziwą kasę, żyjmy w luksusie, ZASŁUGUJEMY NA TO! Nie dziadujmy! :-) Odpoczywajmy, nie przepracowujmy się, nie chorujmy :-)
Aloha!
Aaa zapomniałam… przedstawiam Wam moje szczęście:
WP_20141223_003
Uwaga! Na blogu MeLasek umieszcza się tylko treści pozytywne. Czytasz je na własną odpowiedzialność. Jeśli nie chcesz, by Twoje życie wywróciło się do góry nogami od zbyt dużej dawki optymizmu, wyłącz tę stronę. Jeśli przeciwnie, chcesz więcej i więcej i więcej, zostaw komentarz – będzie miło.

Porady "babcine", których nigdy nie wprowadzę w życie - 10 przykładów

Porady "babcine", których nigdy nie wprowadzę w życie - 10 przykładów

Gdy urodzisz sobie dziecko, intuicja podpowiada Ci, co robić, by Dziecko było szczęśliwe. Pierwotny instynkt mówi, jak je przebierać, jak karmić, jak się nim opiekować. Opiekować, bo to właśnie opiekować się dziećmi powinniśmy, a nie je wychowywać. Dziecko z naszego przykładu powinno czerpać wzorce, a nie z paplaniny, która docelowo okazuje się być hipokryzją, bo Rodzic jej nie praktykuje. Gdy Mama małej Mai mówi „przebiegnijmy szybciutko przez drogę”, to dwu i pół letnia Maja mówi „nie ma zielonego ludzika”. Mama wówczas uśmiecha się pod nosem i przywołuje się do porządku, przyznając rację Córeczce. Dziecko to wyzwanie, ale i radość nieustanna. Na samym początku ciąży byłam przekonana o tym, że sobie nie poradzę, że nie będę wiedzieć co robić. Jednak mój zmieniający się organizm z biegiem czasu siał spustoszenie w głowie, wywracając jej sposób myślenia do góry nogami. Myślenia, odczuwania, patrzenia. Gdy Ala się pojawiła na świecie, wiedziałam, co robić. Owszem pierwsze tygodnie były trudne, ale ze względu na mój stan fizyczny – osłabienie i bóle. Gdy coś mnie martwiło w zachowaniu Alicji, Jej płaczu, to dzwoniłam do Mamy lub Siostry. Radzę sobie świetnie, naprawdę jestem z siebie dumna.
Gdy urodzisz sobie dziecko, nagle wszyscy chcą Ci dawać dobre rady. No może nie wszyscy, ale część ludzi na pewno tak. Wśród takich porad jest całe mnóstwo takich, których nigdy w życiu nie wprowadziłabym w życiu. Dlaczego? Bo działam w zgodzie ze sobą, robię to, co czuję, bo bliskość z moim Dzidziusiem uważam za najważniejszą… Wśród tych porad jest wiele tak zwanych „babcinych”, które nie zawsze są złe. Co to, to nie. Nie myślcie sobie, że neguję wiedzę i doświadczenie Dojrzałych już Mam. Absolutnie. Jednak to, jak się kiedyś robiło, a to jak się robi teraz lub ściślej – jak ja uważam że trzeba robić, niekoniecznie jest dobre i właściwe.baby-17327_640

Do takowych ZŁOTYCH PORAD, których nigdy nie zastosuję należą:

1. zostaw dziecko samo w łóżeczku, jeśli sobie samo grzecznie leży

Jeżeli w jednym pokoju jest cała Rodzina, a dziecko ma leżeć w innym pokoju samo tylko dlatego, że jest spokojne i nie płacze, to dla mnie to bezsens kompletny. Dziecko, gdy nie śpi ma prawo się śmiać, bawić, ma prawo wymagać zainteresowania od osób dookoła, bo jest malutkie. Czemu odmawiać dziecku radości z obcowania z Bliskimi? To dla Dziecka wspaniałe chwile, gdy guga, a ludzie się do niego śmieją i odpowiadają tym samym. To przecież Dziecko rozwija, buduje więzi, relacje na całe życie. Do trzeciego roku życia podobno wszystko, co dziecko spotyka, co się do niego mówi, robi przy nim, trafia do jego podświadomości i jest z nim już całe życie. Ala zawsze jest w towarzystwie, nigdy nie postawiam Jej samej sobie.

2. nie noś dziecka

Jak to? Jeśli Dziecko potrzebuje bliskości, potrzebuje poobserwować świat z innej perspektywy, potrzebuje się do swojej Mamusi potulić, czuć jej ciepło, to jak można dziecku tego odmówić? Ja podobno byłam noszona będąc niemowlakiem i wyrosłam na super babkę ;) Pełną ciepła, miłości do świata, mam wspaniałe relacje z Mamą, Siostrą, Przyjaciółkami. Alicję też noszę, gdy widzę, że tego chce. Ma chwile, gdy chce być w łóżeczku i oglądać zabawki czy patrzeć w lusterko, ale ma też chwile, gdy chce być na rączkach. Nie widzę nic w tym złego i nie będę Jej tego odmawiać.

3. zatkaj dziecku nos, gdy ma czkawkę

Chyba komentarz zbędny. Absurd. Dziecku czkawka nie przeszkadza, to rodzicom przeszkadza i wydaje się, że dziecku również. Dziecko oddycha noskiem. Jak więc można mu go zatykać?

4. posłódź dziecku rumianek

Cukier to zło numer jeden. Jak długo tylko uda mi się ochronić Alusię przed cukrem, będę to robić. Cukier zakwasza, powoduje bardzo groźne choroby, jest powodem otyłości, jest używką. Jeśli słyszę, że powinnam zapytać lekarkę, czy mogę „chować” Alicję bez cukru, to się łapię za głowę. Gorzki smak to naturalny smak, który lubi dziecko, gorzki smak to zdrowy smak, często leczniczy. Wydaje mi się, że jeśli nauczy się tego smaku, to nie będzie potrzebowała cukru, bo to będzie dla Niej dziwne. Wiem, wiem, będą głosy, że „i tak Jej nie uchronię”, ale przecież dzieci są mądre i inteligentne i potrafią wybrać to, co jest dla nich dobre, jeśli się tego nauczą od swoich Rodziców.

5. dosól zupę, bo będzie jałowa

Sól to zło numer dwa. My, dorośli, jesteśmy uzależnieni. Solimy wszystko. Podobno już przy śniadaniu przekraczamy dzienną zdrową dawkę soli, a gdzie tam do końca dnia. Jedzenie nie jest jałowe bez soli, jedzenie ma wtedy swój prawdziwy smak. Dorosłym trudno się od niego uniezależnić, wiem to sama po sobie. Ale czy jeśli by nie podawać soli dziecku, to czy smak gotowanych ziemniaków bez soli będzie dla niego dziwny jak dla nas? Chyba nie, myślę, że będzie dla niego naturalny. Problem się pewnie zacznie wówczas, gdy dziecko będzie jadło to samo, co rodzice… To właśnie dla rodziców większe wyzwanie, by jeść tak jak dziecko, bo przypominam – dziecko ma czerpać przykład z działań rodziców. W grę wchodzi tylko sól himalajska różowa.

6. nie pozbawiaj dziecka jedzenia parówek

Co jest w tych syfiastych parówkach, że dziecko nie może się im oprzeć? Przecież to samo świństwo. Dziecko nie powinno ich nigdy spróbować, bo potem będzie chciało je jeść. Dwulatek nie zrozumie, że to niezdrowe, że bardzo szkodzi. Usłyszałam od Prababci, że Alusia też będzie jadła parówki z ketchupem, na co je, że absolutnie. Prababcia się oburzyła, jak mogę Jej tego pozbawiać. Mój komentarz był prosty i krótki „ja nie jem mięsa i moje dziecko też nie będzie (dopowiadam: przynajmniej dopóki ja będę decydować o jego diecie), każdy robi tak uważa, a ja uważam, że parówki są niezdrowe”. Jaka to ulga, że Tata Alicji nie je mięsa… a parówkami się brzydzi…

7. poliż powieki dziecku, bo złe baby mogły rzucić na nie urok

To jest hit! Brak słów.

8. niech dziecko się wypłacze samo w łóżeczku

Straaaaaszne! Nie wyobrażam sobie zostawić Alusi w łóżeczku, żeby się wypłakała, przecież Ona wtedy cierpi, denerwuje się. Gdy Ona bardzo płacze, to ja też mam łzy w oczach jeśli przez dłuższą chwilę, nie mogę Jej uspokoić. Dziecko zostawione samo sobie nie czuje się bezpiecznie, może nawet się czuć porzucone przez Mamę, która zajmuje się czymś innym. Nigdy przenigdy!

9. nie spij z dzieckiem, bo: a) nie będzie chciało potem spać samo, b) uderzysz je w nocy

Śpimy z Alicją odkąd się urodziła. W szpitalu spałyśmy razem, w domu śpimy codziennie razem, nawet, gdy śpimy poza domem, to też zawsze razem. Uwielbiam przebudzić się i Ją widzieć. Czuję się wtedy spokojna, że jest z Nią wszystko dobrze. Od początku życia Ali nie spała osobno. No poza pierwszą nocą po porodzie, gdy ja byłam tak wyczerpana, że nie miałam sił się ruszyć z łóżka. Mimo tego, nie spałam prawie całą noc, bo myślałam ciągle o Niej i martwiłam się, czy jest Jej dobrze, czy nie płacze, czy nie cierpi z tego powodu. To była bardzo bolesna noc, i fizycznie i psychicznie. Na szczęście przyjechała do mnie o 5 rano i już została na zawsze. Znam rodziny, w których Rodzice nie spały z niemowlakami i teraz, gdy dziecko ma 2 lata co noc się budzi i przechodzi do łóżka rodziców. To całkowicie normalne i naturalne, dziecko potrzebuje bliskości. Mnóstwo problemów w życiu dorosłym jest spowodowane brakiem wystarczającej bliskości w okresie niemowlęcym. Moja położna, z resztą bardzo mądra kobieta, powiedziała: „które zwierze wypędza swoje młode z gniazda”. I to święta prawda!
Gdy człowiek zasypia, nie traci świadomości. Zasypiam ze świadomością, że śpi obok mnie Alusia, dlatego nie ma takiej możliwości, by Ją w nocy uderzyć.

10. nie dawaj dziecku ręki, gdy zasypia

Alusia uwielbiam trzymać mnie lub Jarka za palce, gdy zasypia. Czuje się zapewne wtedy bezpiecznie, czuje, że jesteśmy obok Niej, dopóki nie zaśnie trzyma nas z całych sił. Dajemy Jej przytulankę i czasem sobie ją trzyma, jednak gdy moja dłoń jest blisko, zawsze mnie łapie swoimi malutkimi paluszkami. Nie zabiorę Jej tego. Moim obowiązkiem jest dawać Jej poczucie bezpieczeństwa, to po bezwarunkowej Miłości, jest zaraz na początku.
Tyle. Tyle mi do głowy przychodzi, tyle słyszałam z różnych stron. Ala ma dopiero trzy i pół miesiąca. Będzie więcej złotych rad, to i więcej części tego artykułu się pojawi. Apeluję o to, by ufać sobie i swoim instynktom. Bo jeśli Ty jako Mama uważasz, że masz ubrać dziecku dodatkowe śpiochy, to masz rację. Pamiętaj, ze to Ty jesteś MAMĄ i masz rację, bo Ty czujesz najwięcej i Twoja więź z dzieckiem jest najmocniejsza i najgłębsza. Ono Ci ufa. Ono ufa, że robisz wszystko dla jego dobra. Pomyśl dwa razy.
Cudowności!
LyDa
Może zainteresują Cię inne moje teksty:
Uwaga! Na blogu MeLasek umieszcza się tylko treści pozytywne. Czytasz je na własną odpowiedzialność. Jeśli nie chcesz, by Twoje życie wywróciło się do góry nogami od zbyt dużej dawki optymizmu, wyłącz tę stronę. Jeśli przeciwnie, chcesz więcej i więcej i więcej, zostaw komentarz – będzie miło.

Czy tytuł głośnego filmu „Jedz, módl się, kochaj” może być receptą na szczęście?

Czy tytuł głośnego filmu „Jedz, módl się, kochaj” może być receptą na szczęście?Jedz_modl_sie_kochaj_4608411

Każdego dnia dumam nad tym, co by było gdyby. To strasznie nie dobre jest działanie, gdyż w kwestii akceptacji sytuacji obecnej, tworzy coraz więcej tęsknot do czegoś, czego nie ma. Oczywiście marzę, mam pragnienia, które bardzo chcę w życiu zrealizować jak na przykład własne mieszkanie. Duże, piękne, w głowie w szczegółach mam opracowany plan. Jednak dumanie wciąż o tym mieszkaniu powoduje moje niezadowolenie z mieszkania obecnego. A przecież to aktualne jest ładne, czyste, ciepłe, bezpieczne, dobrze się tu czuję. Absolutnie nie chcę mówić, że wizualizacja jest niedobra – przecież już wielokrotnie mówiłam o tym, że to dobre ćwiczenie prawa przyciągania. Z kolei, żeby prawo przyciągania działało, to trzeba podejmować odpowiednie działania, które będą krzyczały do Wszechświata, że chcę mieszkanie i że jestem w stanie pracować na to, by moje pragnienie się zrealizowało.
Dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi? Właśnie z powodu tęsknoty za tym, czego w naszym życiu nie ma. Ale czy to być musi? Tak właśnie zakładamy i dlatego cierpimy, uzależniamy nasze poczucie szczęścia od czegoś, czego nie ma, a co chcielibyśmy, by było. Absurd. Ale tak działa nasz mózg. Zawsze będę się upierać, że to serce jest najmądrzejsze i najważniejsze i odczuwanie, odbieranie świata na poziomie właśnie serca jest tym właściwym. Umysłowi przypisuje się za dużą wartość, a przecież to ego ciągle nami steruje.
Film „Jedz, módl się, kochaj” oglądałam 2 razy. Pierwszy raz dawno temu, kiedy ten film powstał. Nie przypadł mi do gustu ani trochę. Uznałam to za bajkę, która nie jest możliwa do spełnienia. Za brednie, kolejny szit amerykański, który ma wzbudzić poczucie niespełnienia u kobiet, które zajęte życiem codziennym nie mogą sobie pozwolić na samotne podróże do Włoch i Indii. Niedawno obejrzałam film po raz drugi. Moje preferencje filmowe się zmieniły. Otóż nie oglądam filmów, które mnie straszą, na których się boję i musze zatykać oczy, na których płaczę, no chyba, że ze wzruszenia. Oglądam filmy przyjemne, pozytywne, które nastrajają mnie dobrze, dają jakąś inspirację. Postanowiłam nie zatruwać sobie podświadomości tłoczeniem w nią informacji smutnych, przykrych czy też przerażających. Mam Alusię i muszę być w świetnej kondycji psychofizycznej dzień i noc. Wracając do filmu, to teraz mimo, że oglądany był na raty, bo złe pory na to wybierałam, to film mnie zachwycił.

Przecież życie jest piękne!

I tak sobie pomyślałam, właściwie to po kilku dniach taka refleksja się u mnie pojawiła odnośnie tytułu i przeżyć głównej aktorki, czy

„Jedz, módl się, kochaj” może być receptą na szczęście?

Według mnie może i nie może, bo by było zbyt łatwo. Ale w sumie życie jest trudne i łatwe zarazem. Łatwe, bo tak naprawdę, jest kilka praw, zasad, którymi powinniśmy się kierować, trudne, bo ciężko to praktykować. Dlatego ten tytuł może stanowić świetną wskazówkę, bo wszystkie 3 elementy są w życiu mega istotne, a z drugiej strony pewnie każdy zacznie wymieniać masę innych czynników, które szczęście warunkuje. I tutaj znów trzeba by było wrócić do tęsknoty. Ja jednak chwilę skupię się na owej recepcie, rozkładam ją na czynniki pierwsze. Zatem:

 „Jedz”

Jedzenie to podstawa dopóki nie opanujesz odżywiania się słońcem. Niestety, niewielu z nas może sobie na to pozwolić, bo rozwój duchowy jeszcze kuleje. W takim razie jedzenie jest numerem jeden, bo bez jedzenia nie ma sił, energii, nie ma uśmiechów, tańców i swawoli, nie ma życia. Dobrze o tym wiem, bo nie jestem albo raczej nie byłam fanem jedzenia. Mogłam nie jeść całymi dniami albo jeść malutkie porcje. W ciąży się bardzo poprawiłam, karmiąc piersią poprawę kontynuowałam. Jedzenie nie musi być wyszukane, nie musi być wykwintne, nie musi kosztować majątku – przeciwnie jedzenie powinno być proste, a pożywne, takie które dostarcza orgazmowi potrzebnych składników odżywczych. Mogę tu zacząć rozprawiać o tym, że i tak trzeba się suplementować, bo w żywności wszystkiego tego, co nam jest potrzebne nie ma, bo na przykład gleba jest wyjałowiona. Ale spirulinychlorelli czy witaminy C nie powinno się traktować jako suplement, a jako pokarm, jako pożywienie, bo są nam niezbędne. Do oczyszczania z toksyn, metali ciężki i do odżywiania naszych komórek, oczywiście jeszcze mają całą masę innych pożytecznych funkcji, ale nie o tym ten tekst. Zatem jedz. Jedząc pytaj siebie, czy to co w tym momencie podajesz samemu sobie jest dla Ciebie dobre czy jest syfem i sobie szkodzisz? Czy to Cię odżywia czy przybliża do choróbska? Jedzenie jednak musi zawsze sprawiać przyjemność.

„Módl się”

Tu od razu skojarzenie z modleniem się do Boga katolickiego. Tylko moje? Przecież modlitwa to nic innego jak pewien sposób medytacji. Wyciszenia. Zagłębienia w siebie. Może porozmawianie ze swoim Ja. Modlitwą może być wyrażanie wdzięczności za poszczególne dobrodziejstwa, modlitwą może być wyrażenie na papierze swoich prawdziwych emocji, modlitwą może być śpiewanie, taniec, cokolwiek, co daje Ci ukojenie. Generalnie modlitwę kojarzy się z klepaniem tekstu, który ktoś kiedyś ułożył i którego w ¾ nie rozumiesz albo po namyśle uznasz za absurdalny. Zatem otwórz się na to, że chwila sam na sam, czy sam na sam z Bogiem, swoim wnętrzem, swoim Ja, Stwórcą, no czymkolwiek lub kimkolwiek, bo to nie ma znaczenia może wyglądać zupełnie inaczej. Ja ze schematami, które wpajano mi na lekcjach religii pożegnałam się dawno temu. Teraz wiem, co mówię i myślę, rozumiem to albo dążę do zrozumienia.

„Kochaj”

Moja ulubione :-) Kochaj siebie, ludzi, świat, zwierzęta. Kochaj każdy poranek i zmierzch. Kochaj jedzenie, kochaj modlitwę, kochaj. Przecież to najświetniejsze z uczuć. Ja sobie małe – wielkie szczęście do kochania urodziłam. Podobno Miłość to uczucie, które steruje życiem. Jeśli jest Jej wystarczająco dużo, to życie płynie w dobrobycie, przyjemności, dobroci, radości. Jeśli Jej brakuje na jakiejś płaszczyźnie, to inne aspekty się sypią. Do analizy.
Jedz zdrowo, módl się codziennie i kochaj bezwarunkowo. Amen.
Peace.
LyDa
Może zainteresują Cię inne moje teksty:
Uwaga! Na blogu MeLasek umieszcza się tylko treści pozytywne. Czytasz je na własną odpowiedzialność. Jeśli nie chcesz, by Twoje życie wywróciło się do góry nogami od zbyt dużej dawki optymizmu, wyłącz tę stronę. Jeśli przeciwnie, chcesz więcej i więcej i więcej, zostaw komentarz – będzie miło.

Etykiety

4 greens acai afirmacja balsam solaris barbecue bez fluoru bikini burn biodegradowalne środki czystości brian tracy brykiet cel cele chlorella coke live music festival cukier cukier brzozowy czary bez dobrobyt dostatek dr nona dr. nona dworek białoprądnicki dziecko eco ecobrykiet ekologia ekologiczne ekologiczne środki czystości ekologiczny ekologiczny dom eks magazyn energia ewa kasprzyk extra virgin familove filharmonicy wiedeńscy fit jest sexy gonseen grill grudzień hand made homa intuicja Jacek Bilczyński JAGODY ACAI jagody goji jedz KAKAO kalendarz kalendarze książkowe kaliber 44 kartki świąteczne kochaj KOKO KOKODESIGN koncepcja smart konkurs koło życia kraków jest fit krem dynamiczny krzem ksylitol ksylitol kraków Kurt Tepperwein kwasek cytrynowy lawenda lemoniada lody ryżowe lody sojowe lody wegańskie luksus MACA magik mama medytacja melasa microgreens miejsce milioner miswak morze martwe mód się nadchodzący rok naturalna pielęgnacja naturalne kosmetyki obżarstwo oczyszczanie organizmu oczyszczanie z toksyn odchudzanie odtruwanie organizmu odżywianie olej arganowy olej kokosowy olej lniany olejek pichtowy oliwa z oliwek omsica organiczne napoje osho ostropest ostropest plamisty otyłość pasożyty pepsi eliot plan dnia plan doksonały pocztówki świąteczne podświadomość Pokój ludziom dobrej woli pono poradnik postanowienia noworoczne pozytywne myślenie pozytywne życie prawo przyciągania preparaty dr nona produkty dr nona prosto psychosomatyka raw recepta recepta na szczęście regeneracja reset rozwój osobisty rumianek rytuały tybetańskie sekret siewki siła sklep ekologiczny sklep ze zdrową żywnością smog soda oczyszczona sokół i marysia starosta solaris spirulina stres stuGo super foods szczoteczka do zębów sól sól himalajska sól z morza martwego tanie warzywa this is bio tolerancja trawa jęczmienna trawa pszeniczna walka z rostępami weganizm wegański wegetarianizm WHO whole earth wizjoner wizualizacje więcej szmalu wu-tang clan wątroba zdrowa żywność zdrowe odżywianie zdrowie zdrowy tryb życia ziemia okrzemkowa światowy dzień walki z otyłością światowy dzień zdrowia święta bożego narodzenia żurawina życzenia noworoczne życzenia świąteczne żywność organiczna