Szukaj na blogu

piątek, 19 grudnia 2014

Kartki świąteczne on-line

Nie wysłałeś jeszcze życzeń swoim Bliskim, Przyjaciołom, Znajomym? Nic straconego! Poczta polska pewnie nie wyrobi się już z dostarczeniem pocztówki przed świętami, ale...

Z pomocą przychodzą MeLaski! :-)

Poniżej masz gotowe kartki świąteczne. Wystarczy, że zapiszesz obrazki w swoim komputerze, wkleisz je w tekst maila i wyślesz do Wszystkich, którym życzysz najlepszego :-) Easy? Easy!




wtorek, 2 grudnia 2014

Jak przeżyć ostatni miesiąc roku, by kolejny rok zacząć lepiej niż poprzednie? 7 pomysłów na grudniowe porządki

Siemano! Witam Was ciepło w ten chłodny dzień po dłuuugiej przerwie.
Wiecie doskonale, bo się swoim wzrastającym ciężarem ciała chwaliłam, że mam małego cudownego Dzidziulinka :P Już nie taki mały, bo ma 11 tygodni, na imię mu Alicja i jest najwspanialszym cudem, jaki w moim życiu się dokonał. Zwariowałam z Miłości. Polecam sobie tak cud urodzić i poczuć, jak to jest kochać bezwarunkowo.

Wracam z nową energią! Także już się bójcie, zbombarduję Was pozytywnymi treściami, bo takie lubię przekazywać najbardziej.

Ale co Wam będę o tym mówić, przecież kto jak kto, ale Wy to wiecie najlepiej. Z resztą, wydaje mi się, że właśnie takie teksty w moim wykonaniu są najprawdziwsze i najszczersze. Bo o szamie mogę pisać, nie powiem, czasem lubię grzebać w necie i wyszukiwać dla Was różne ciekawostki, jednak nie to sprawia mi frajdę największą.
Zatem do dzieła. Dziś pierwszy grudnia, czyli pierwszy dzień ostatniego miesiąca bieżącego roku. Odkrywcze. Ale uwaga, grubsza sprawa się pod tym kryje (moja Alusia się obudziła – przerwa) Otóż zawsze za magiczną datę uznajemy pierwszy dzień roku. Owa magia polega na tym, iż wydaje nam się, że wraz z tym dniem mogą w naszym życiu nastąpić jakieś nieprawdopodobnie fantastyczne zmiany, które tak odmienią nasz żywot, że już nigdy nie będziemy grubi, że będziemy dzień w dzień ćwiczyć, że będziemy więcej pracować, że poświęcimy więcej czasu Rodzinie… Ble, ble ble. To przecież wszystko nieprawda i doskonale o tym wiemy w momencie wypisywania tych postanowień noworocznychJeśli nie podejmiesz decyzji o wprowadzeniu zmiany dziś, tu i teraz, w tej sekundzie, to żadna przełomowa data Ci w tym nie pomoże. Ani 1.01, ani poniedziałek jako początek tygodnia, ani pierwszy dzień miesiąca, i tak dalej… A dlaczego? Dlatego, że zmiana, której oczekujesz nie jest Twoim prawdziwym celem, a jedynie jakimś życzeniem, niespełnionym pragnieniem, od spełnienia którego dzieli Cię wciąż brak dyscypliny, brak wytrwałości, brak motywacji, aż wreszcie brak szczerej wewnętrznej chęci poprawy jakości Twojego życia.
Z pomocą przychodzę Ci ja. Lyda. I wraz z Tobą będę ten proces grudniowy przechodzić, bo ja tak samo jak Ty mam mnóstwo pomysłów na to, co zrobić, by czuć się lepiej i mam tak samo mało konsekwencji w działaniach. Więc koniec wymówkom, zabieramy się do pracy, bo czas ucieka.
Przygotowałam dla Was i dla nas

mini poradnik – 7 pomysłów na grudniowe porządki

Cel – zakończenie roku z przypływem tak ogromnej energii i chęci działania, co by rozpędzała każdego dnia ten smog okrutny, który w zimie jest bezlitosny. Jako młodej mamuśce, szczególnie mi na tym zależy ;) więc wszystkie mamuśki łączmy się! Ale, rzecz jasna, nie tylko do mamusiek kieruję swe wywody.
Zaczynamy:
1) Nie wprowadzaj mocnego postanowienia poprawy od 1 stycznia
Wspomniałam już o tym. Wyznaczanie daty wprowadzenia zmian jest błędne. Nie wiem, czy kołczowie i guru od planowania się z tym zgadzają, ale ja jako laik tej dziedziny, a jednocześnie praktyk uważam, że to nie ma najmniejszego sensu. Ile razy od 6 tygodnia po urodzeniu Ali sobie mówię „od poniedziałku zaczynam ćwiczenia”, tyle samo razy ich nie zaczęłam. Jeśli w tym momencie nie wstaniesz i zaczniesz ćwiczyć, tańczyć, twerkować czy co tam lubisz robić, to nie zaczniesz nigdy. Zawsze znajdzie się coś lepszego do roboty albo do nie-roboty.

Wszystkie pomysły na grudniowe uporządkowanie swoich spraw wprowadź zatem już dzisiaj.

Może nie wszystko naraz, ale uświadom sobie, że im szybciej to zrobisz, tym szybciej to zacznie działać, a Ty poczujesz się lepiej. Kiedy możesz odfajkować zadanie jako wykonane, czujesz zadowolenie, dumę, lubisz siebie.

2) Zrób przegląd wszystkiego, co dobre i co złe w roku 2014
Podziel kartkę na dwie części. Po jednej napisz „Dziękuję. Proszę o więcej” i pod spodem wypisz wszystko to, co świetnego Ci się przydarzyło, za co jesteś sobie i innymi wdzięczny. Wiecie, co będzie pierwszą pozycją na mojej liście, prawda? :) W drugiej kolumnie napisz „Dziękuję za lekcję.” i poniżej wypisz wszystko to, co stanowiło dla Ciebie problem. Pamiętaj, że jeśli problem został rozwiązany, to należy mu się również wpis do kolumny lewej o tym, że dziękujesz za to, że sobie poradziłeś.


3) Zbliż się do ludzi, na których Ci zależy
O tak. Relacje z Najbliższymi, ale i z tymi dalszymi są mega ważne. Niestety tracimy kontakty z różnymi Osobami z jakichś błahych przyczyn, na przykład po prostu dlatego, że się nam nie chce zadzwonić, że zapominamy wysłać sms. A potem już głupio się nam odezwać. Czasem sobie myślę, że może takiego kontaktu nie warto utrzymywać skoro przez dłuższy czas nie doszło do żadnego spotkania. Ale kilka dni temu napisałam do swojej Koleżanki, z którą nie widziałam się łoo bardzo długi czas i tak sobie pomyślałam, że nigdy nie jest za późno na odnowienie znajomości. Do dzieła. Na pewno znajdzie się co najmniej kilka Osób, z którymi chciałbyś znów się pośmiać lub popłakać. Może to również moment na poprawę relacji z domownikami?

4) Stwórz swój własny kącik
Czy w domu/mieszkaniu, w którym mieszkasz jest kącki taki tylko Twój? W którym są Twoje notatniki, przybory, książki, w którym możesz usiąść i pobyć sam ze sobą? No właśnie, w moim takiego nie ma. Teraz, kiedy mieszkam w mieszkaniu 2-pokojowym ze swoją Rodzinką, czyli Alusią i Tatusiem Alusi, to podział jest konkretny – sypialnia + salon z kuchnią. Dotychczas mi to odpowiadało, gdyż byłam zaabsorbowana tylko i wyłącznie Alicją, więc tylko to, co z Nią związane mi wystarczyło. Teraz, gdy postanowiłam zacząć pracować, teraz gdy wrócił do mnie laptop, z którym zaczynałam swoje samodzielne życie sześć i pół roku temu, moje potrzeby się zwiększyły. Potrzebuję swojego miejsca. Gdzie będę w kubeczku trzymać swoje pióro, kolorowe długopisy, ołówek, gdzie dzień po dniu sumiennie będę pisać post na melasową stronę. Owszem będę mogła wypożyczać to miejsce mojemu Mężowi, ale musi być jasne, że jest moje. Teraz laptop zajmuje stół jadalniany i nie powiem, żeby było mi tutaj źle. Mogę wyglądać przez okno, jest jasno, mam krok do kuchni, by zrobić zieloną herbatę. Jednak to nie to samo, co kącik tylko dla siebie.

5) Zainwestuj w super kalendarz
Uwielbiam kalendarze książkowe. Co roku kupuję taki, z korzystania którego będę mieć frajdę. W 2014 roku miałam najpiękniejszy na świecie. W środku było wystarczająco dużo miejsca na notatki. Ponadto było kilka kolorowych stron z jakimiś ładnymi tekstami. Uwielbiam ten kalendarz i trudno będzie mi się z nim rozstać, jednak uwielbiam również zmiany, a zakup nowego kalendarz taką zmianą oczywiście będzie. Kalendarz ma się zmieścić w torebce, ma mieć ładną oprawę graficzną – taką, by codziennie chciało się do niego zaglądać. W kalendarzu zapisuję wszystkie ważne wydarzenia, refleksje, robię jakieś notatki na szybko. Teraz w kalendarzu możemy zapisywać to, jak spędziliśmy dzień. Nie trzeba pisać rozprawki, ale krótko podziękować i zapisać coś ważniejszego. Można też powklejać zdjęcia Bliskich w dniach ich urodzin. Infantylne? Troszku tak, ale co z tego. Pamiętaj, żeby zapisać w nim terminy zrealizowania celów, o których będzie mowa w następnym punkcie.

6) Wyznacz cele na nadchodzący rok
Żeby zrobić to porządnie, przygotuję na ten temat osobny post. Chciałabym jednak zaznaczyć, że to bardzo przydatna czynność. Cele mogą dotyczyć każdej sfery życia, zarówno zawodowej jak i osobistej.

7) Wymyśl dobre dla Ciebie afirmacje
Mam kilka marzeń, wizji, które sobie afirmuję i wizualizuję. Na ścianie w sypialni przypinam kartki z napisami, które czytam od razu po przebudzeniu. To bardzo miły początek dnia. Wymyśliłam, by na lodówkę przypiąć kartkę „Nasza lodówka jest zawsze wypełniona zdrowymi i smacznymi produktami”. Sprawdzę, jaką moc przyciągania będzie miała taka intencja. Afirmacje też często wpisuję do kalendarza albo notatnika. Pamiętaj, by były wyrażone w sposób pozytywny. Podświadomość nie zna słowa "nie". Np. zamiast "nie będę palił fajek" - "rzucam palenie". Ważnymi dla mnie afirmacjami są takie dotyczące mojego spokoju, harmonii, ale również radości i obfitości. Jeśli nie masz pomysłu, jak mogą brzmieć, poszukaj w necie przykładów.
Ależ mi miło, że mogłam dziś przemówić :) Trochę wyszłam z wprawy... ale napiszę kilka tekstów i wrócę do formy. 
Aloha!
LyDa
Może zainteresują Cię inne moje teksty:
Sprawdź nowe produkty w naszym sklepie:

środa, 3 września 2014

Ryneczek eko i tradycji 5-7.09


Wpadnij po EKO zakupy do galerii handlowej M1 w dniach 5-7.09 (piątek – niedziela)!
Zrób zakupy na stanowisku MELASY i weź udział w losowaniu BONU o wartości 50 zł :-)
ZA-PRA-SZA-MY!

środa, 27 sierpnia 2014

PROMOCJA

Siemano!
Mamy dla Was promocję na zakupy w sklepie www!
Zrób zakupy do środy 3.09 (włącznie), użyj kuponu rabatowego JUPI, zapłać 5 % mniej, zrób przelew i gotowe :)
Można zakupy odebrać osobiście.
DODATKOWO: każda Osoba, która polubi post promocyjny na facebooku i udostępni go publicznie, zgarnie od nas prezent.
Rabat nie dotyczy książek, ksylitolu (wszystkie opcje, ponieważ już jest na niego duża promocja) oraz diatomitu.
Podoba się?

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

KSYLITOL 3 kg za 100 zł!


KSYLITOL
Ksylitol jest naturalnym cukrem pozyskiwanym z brzozy. Przeznaczony w szczególności dla osób, które z różnych względów nie mogą, nie powinny bądź nie chcą używać cukru.
Jest naturalnym słodzikiem o barwie, konsystencji i smaku cukru, ale działającym na organizm z zupełnie odwrotnym skutkiem. Zawiera o 40% mniej kalorii mniej niż cukier, zmniejsza łaknienie na słodycze. U stosujących dietę ksylitol pozwala na łatwą kontrolę wagi.
Ksylitol wytwarza w organizmie odczyn zasadowy, a więc wskazany jest przy:
- próchnicy zębów i chorobach dziąseł, np. paradontozie
- suchości w ustach (stymuluje wydzielanie śliny)
- przy infekcjach górnych dróg oddechowych (tj. katar, infekcje gardła, zatok) – działanie antybakteryjne
- stosowany jako środek zapobiegawczy przeciw bakteryjnemu zapaleniu płuc i oskrzeli u chorych na mukowiscydozę
- przyjazny przy nadkwasocie żołądka, alergii, astmie
Ksylitol jest powoli przetwarzany w organizmie z minimalnym udziałem insuliny, wskutek czego posiada ponad 14 razy niższy indeks glikemiczny od glukozy i dziewięciokrotnie niższy od cukru rafinowanego (sacharozy). Dzięki temu jest bardzo bezpieczny dla diabetyków. Indeks glikemiczny IG – 8.
Sposób użycia:
Dokładnie w taki sam sposób jak zwykły cukier. Zakres temperatur w jakich można stosować ksylitol jest szeroki – gotowanie, pieczeni, mrożenie. Ze względu na to, że organizm musi się przyzwyczaić do wytwarzania większego enzymu trawiącego ksylitol należy stopniowo zwiększać dawkę dobową (najlepiej zaczynać od łyżeczki do herbaty). Spożycie w nadmiernych ilości może mieć efekt przeczyszczający. Z tego powodu ksylitolu najlepiej nie podawać dzieciom do 3-go roku życia (lub w bardzo małych ilościach). Naukowcy fińscy zalecają spożywanie do 40g (ok. 10 łyżeczek) ksylitolu dziennie.
Zamów! :-)
Ponadto ksylitol możesz zamówić w innych opcjach:

czwartek, 21 sierpnia 2014

Krzem – człowiek nie potrafi żyć bez tego pierwiastka

diatomit
AMORFICZNA ZIEMIA OKRZEMKOWA O JAKOŚCI SPOŻYWCZEJ

Co to jest DIATOMIT i jak może Ci pomóc?
Diatomit – inaczej ziemia okrzemkowa, utworzona z pancerzyków glonów jednokomórkowych – okrzemek. Powstaje jako osad jezior i mórz. Amorficzna ziemia okrzemkowa firmy Perma-Guard pochodzi ze złoża w Nowym Meksyku o unikalnej czystości i jakości. Zawiera mniej niż 0,5% formy krystalicznej. Łączy się z kwasem żołądkowym, w wyniku czego powstaje biologicznie czynny kwas ortokrzemowy przyswajalny przez organizm. Amorficzna krzemionka firmy Perma-Guard posiada wszelkie niezbędne certyfikaty w USA, Kanadzie i Europie dopuszczające ją do obrotu jako produkt spożywczy. Prawem UE dopuszczona jest również do produkcji żywności dla niemowląt i małych dzieci.

Pasożyty. Ziemia Okrzemkowa FSF pomaga wyeliminować pasożyty i robaki. Jeśli podejrzewasz, że masz pasożyty, zaleca się przyjmowanie dodatkowo enzymów trawiennych klika razy dziennie aby wzmóc proces rozkładu martwych organizmów. Ponadto niektóre pasożyty same mogą mieć wirusy, które są uwalniane po zabiciu pasożytów. Enzymy trawienne bogate w proteazę pomogą rozłożyć ścianę komórkową wirusa.
Odtruwanie organizmu i oczyszczanie układu pokarmowego. Pojedyncza dawka ziemi okrzemkowej zawiera miliony ujemnie naładowanych pancerzyków okrzemek, przyciągających dodatnio naładowane bakterie, grzyby, pleśń, pierwotniaki, wirusy, endotoksyny, pestycydy i pozostałości po lekach, bakterie E-Coli i ciężkie metale wiążąc je w cylindrycznej strukturze pancerzyków i opuszczając układ trawienny poprzez mechanizm wydalania w postaci kału. Stwierdzono również fakt absorbowania związków metyl rtęciowych [CH3Hg]+ (rtęć uwalnia się z wypełnienia amalgamatowego zęba a przebywając w jelicie tworzy związki metyl rtęciowe) oraz białkopodobnych toksyn produkowanych w wyniku zatruć układu pokarmowego.
Dodatkowo pancerzykowe cylindry są bardzo twarde i mają ostre krawędzie, a przechodząc przez jelito delikatnie skrobią jego ściany wymiatając zanieczyszczenia z organizmu nie uszkadzając błon śluzowych i ścian jelita.
Po kilku miesiącach przyjmowania Ziemi Okrzemkowej FSF Twoje jelita są czyste i w konsekwencji uzyskujesz wiele korzyści zdrowotnych, wynikających z efektywniejszego przyswajania składników pokarmowych. Odtruwanie podwyższa system odpornościowy skutkujący lepszą obroną przed niechcianymi gośćmi i chorobami.
Podczas detoksykacji Twojego organizmu mogą się pojawić niepożądane symptomy takie jak zmęczenie, słaba koncentracja, bóle głowy, zaburzenia hormonalne, opuchlizna, zespół jelita nadwrażliwego, zaparcia, zmiany skórne itd. Symptomy te ustępują w tempie zależnym od stopnia zatrucia organizmu.
Ziemia Okrzemkowa FSF NIE ZABIJA obecnych w jelitach pożytecznych bakterii.
Ziemia Okrzemkowa FSF jest bezpieczna dla kobiet w ciąży, pomaga lepiej przyswajać składniki pokarmowe, co jest korzystne dla nienarodzonego jeszcze dziecka. Najlepiej zacząć od ½ łyżeczki od herbaty przez pierwsze kilka dni popijając dużą ilością wody, powoli zwiększać dzienną dawkę tak, aby detoksykacja nie następowała zbyt szybko.
Poprawa kondycji organizmu. Ziemia Okrzemkowa FSF, składająca się z krzemionki SiO2, poprzez jej hydrolizę w żołądku do biologicznie czynnego kwasu ortokrzemowego ma wiele leczących właściwości:
  • Znacznie poprawia stan skóry, włosów i paznokci gdyż stosowanie Ziemi Okrzemkowej FSF zwiększa w nich zawartość krzemu.
  • Wzmacnia układ mięśniowo-naczyniowy zmniejszając ryzyko urazów i przyśpieszając gojenie się ran oraz złamań poprzez wspomaganie tworzenia się kolagenu i elastyny nie tylko zapobiegając zmarszczkom ale także poprawiając stan tkanki łącznej, obecnej w tkankach chrzęstnych, ścięgnach, wiązadłach oraz układzie naczyniowym (i części organów wewnętrznych).
  • Zapobiega osteoporozie i odwraca ją. Badania przeprowadzone przez biofizyków Louisa Kervana i Dr. Richarda Barmakiana wskazują na ważniejszą rolę krzemu w formowaniu i odbudowie kości niż wapń. Kości odbudowywały się w lepszym tempie przy małej zawartości wapnia i dużej krzemu.
  • Reguluje ciśnienie krwi poprzez utrzymywanie naczyń krwionośnych w dobrej spójności, elastyczności i drożności.
  • Dodatkowo zaobserwowano następujące efekty stosowania krzemu: zmniejszenie łamliwości włosów i paznokci, wzmocnienie włosów i paznokci, polepszenie połysku włosów i paznokci, zmniejszenie bólów stawowych i bólów pleców, zwiększenie witalności, odporności organizmu i dobrego samopoczucia, zmniejszenie problemów ze skórą takich jak łuszczyca czy wysypka, zmniejszenie artretyzmu (reumatoidalne zapalenie stawów, artropatia łuszczycowa), polepszenie gojenia się ran (przy owrzodzeniu podudzia), zmniejszenie współczynnika zakażenia przy zakażeniu górnych dróg oddechowych, zmniejszenie alergii takiej jak katar sienny czy alergii pokarmowej, zapobieganie zwiększenia ciśnienia krwi, zmniejszenie skłonności do zaparć, zmniejszenie stanu bezsenności, polepszona potencja seksualna, polepszenie gojenia się złamań kostnych, wspomaganie zapobiegania chorobie Alzheimera
  • Jego pH wynosi 8,0
Stosowanie i sposób użycia. Zacznij od przyjmowania 1 małej łyżeczki FSF dziennie. Stopniowo zwiększaj dzienną porcję FSF do 3 czubatych łyżeczek. Tempo zwiększania dziennej porcji FSF i docelowa dawka zależy od Twoich indywidualnych preferencji. Zwykle zajmuje to od jednego do kliku tygodni.  Obserwuj reakcję swojego organizmu. Jeżeli czujesz, że tempo jest zbyt szybkie lub dawka zbyt duża lub masz grypopodobne objawy, co oznacza, że proces odtruwania zachodzi zbyt szybko, zmniejsz dawkę do ½ łyżeczki od herbaty i zacznij proces zwiększania dawki od początku. Kurację stosuj przez kilka miesięcy. Pij 2 litry wody dziennie. Pamiętaj, że maksymalna dzienna porcja dla dzieci jest mniejsza - od ½ do 1 płaskiej łyżeczki od herbaty - tak więc kurację możesz zacząć od ⅓łyżeczki lub jeszcze mniejszej porcji zależnie od własnego uznania i obserwacji dziecka. Nie podawaj ziemi okrzemkowej noworodkom.
Niektórzy ludzie preferują wypicie szklanki wody tuż przed zaśnięciem lub rano po przebudzeniu, lecz przed śniadaniem. Dzięki temu działanie Ziemi Okrzemkowej FSF jest skuteczne, gdyż układ pokarmowy nie jest obarczony pokarmem i Ziemia Okrzemkowa FSF efektywniej radzi sobie z absorbowaniem toksyn. Część ludzi miesza Ziemię Okrzemkową FSF z sokami, koktajlami mlecznymi, płatkami owsianymi itd.

środa, 20 sierpnia 2014

Rejestracja w Dr. Nona za 0 zł!

Witaj,
jesteś zainteresowana wspólpracą z firmą Dr. Nona? A może podobają się Ci preparaty firmy i chciałabyś kupować je taniej? Skorzystaj z okresowych zmian zasad rejestracji do firmy
Do 30,09,2014 rejestracja może być bezpłatna! Jednak trzeba zrobić pierwszy zakup na 50 pkt - opcja nr 1. 
Jakie są z tego korzyści dla Ciebie?
  • zakupy robisz z 20 % zniżką,
  • jako konsultantka zapewniasz sobie lepszy start - łatwiej uzbierać Ci będzie 100 punktów na koncie osobistym,
  • od razu masz produkty, które możesz przetestować,
  • możesz uczestniczyć w szkoleniach firmy,
  • możesz robić samodzielne zakupy w hurtowni;
Teraz opcja nr 2 - bezpłatna rejestracja z zakupem na 100 pkt:
Jakie są z tego korzyści dla Ciebie?
  • zakupy robisz z 20 % zniżką,
  • jako konsultantka zapewniasz sobie lepszy start - system nagromadzania punktów otwiera się automatycznie (wobec czego możesz zbierać punkty, by zdobywać większe zniżki, nawet 33 % lub 40 %)
  • od razu masz produkty, które możesz przetestować,
  • możesz uczestniczyć w szkoleniach firmy,
  • możesz robić samodzielne zakupy w hurtowni;
  • otrzymujesz pakiet startowy oraz zestaw podróżny zawierający 4 kremiki po 5 ml (Krem Dynamiczny, Balsam Solaris, Krem do rak i paznokci, Balsam pod oczy - świetna opcja, bo można wrzucić do torebki i mieć zawsze przy sobie),
  • jesli nie jesteś z Krakowa, nie musisz płacić za przesyłkę przy pierwszym zamówieniu;
Nie chcesz z firmą współpracować, a jedynie korzystać z produktów? Darmowa rejestracja jest również dla Ciebie :-) Rejestrując się nabywasz prawa konsultanta. Zatem kupując z 20 % upustem, zawsze możesz odsprzedać produkty Koleżankom, które na pewno się nimi zainteresują. Wówczas zarabiasz na odsprzedaży tak naprawdę w ogóle nie sprzedając ;-) Dodatkowo jeśli pierwsze zakupy zrobisz na 250 pkt, to oprócz pakietu startowego i zestawu podróżnego, otrzymasz w prezencie Krem Dynamiczny 50 ml (mój zdecydowany ulubieniec).
Co musisz zrobić, by się zarejestrować?
Zadzwonić do MeLasek i dać im znać, że chcesz się zapisać do Dr. Nona. Wpaść na herbatę, podpisać umowę, my ją zarejestrujemy i gotowe :-)
tel. 519 870 329
Tutaj przeczytasz więcej o firmie i ich działaniu.
tutaj o każdym z preparatów osobno.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Produkty Dr. Nona produktem roku 2014!

Szanowni Państwo,
Z ogromną przyjemnością i dumą informujemy, że firma D.N.I. – PL Sp. z o.o. otrzymała GODŁO JAKOŚĆI ROKU 2014  w kategorii: PRODUKT.

Ogólne informacje na temat firmy i produktów - klik.
Informacje o współpracy z firmą - klik.
Tutaj zamówisz produkty i przeczytasz, czym się charakteryzują.

piątek, 1 sierpnia 2014

Phi, czyli kilka słów z wczoraj, gdy net nie działał

W ten jakże uroczy wieczór, a mamy godzinę 18:31, wobec zaistniej pogody, a raczej faktu, że odłączyłam router, co by nam się drugi nie spalił w przeciągu miesiąca, stwierdziłam, że najlepszym rozwiązaniem będzie coś napisać. Zatem sięgnę do mojej przecudnej urody kalendarza i poszukam notatek z pomysłami na tematy postów... Szukam... Mam: konsumpcjonizm, zbiorowa psychoza – strach, lekarz od wszystkiego, czyli od niczego (przewrotnie). Co ja to powymyślałam, to z podziwu nie wyjdę ;) O konsumpcjonizmie nie mam ochoty pisać, chociaż mogłabym tu się poroztrząsać nad obfitością w wymiarze materialnym, która wszystkim Istotom się należy jako stan naturalny. O strachu też nie chcę pisać, wolałabym o nie-strachu, bo luz, relaks, spokój i nie przejmowanie się niczym uznaję na obecnym etapie życia za priorytetowe. I mam nadzieję, że mi tak zostanie. Mogłabym o lekarzach i ich arcy-nieskutecznych metodach leczenia się rozpisać. Jednak w dniu dzisiejszym krytykę sobie odpuszczam. W sumie mogłabym napisać o moim lekarzu, którego serdecznie Wszystkim polecam. To jednak nie jest lekarz przyjmujący w ramach nfz – od razu zaznaczam. Cóż, gdyby prowadził refundowaną praktykę lekarską, to pewnie już dawno by go usunięto, bo byłby po prostu niewygodny. Co to za lekarz przecież, który słucha pacjentów i ich leczy, a raczej utrzymuje przy zdrowiu. No nie? A mój taki właśnie jest. Jest lekarzem medycyny konwencjonalnej o specjalizacji z psychiatrii, jednak swoją praktykę opiera na medycynie alternatywnej. Po bardzo szczegółowym wywiadzie w czasie pierwszej wizyty, zaleca właściwą dla pacjenta dietę, dorzuca mieszankę ziół, a jeśli jest taka potrzeba, to zaleca suplementy diety. Lubię Go. Dobrze człowiek się czuje w Jego obecności, przynajmniej ja takie mam odczucia. Uświadomił mi bardzo prostą mogłoby się wydawać rzecz. „Ciąża i poród to proces fizjologiczny”. To nie choroba, która musi się sprowadzać do pobytu w szpitalu. Jednak tak nasza cywilizacja poszła do przodu, że szpital to mus. No chyba, że masz wolnych kilka tysięcy i jak nasze Babcie (wówczas za friko) pozwolisz sobie na poród domowy. A taki wyobrażam sobie jako idealny. Pełna swoboda, spokój, bliskie osoby, bezpieczeństwo, intuicja. A nie łóżko porodowe, nogi szeroko i mega nienaturalne rodzenie wbrew prawu grawitacji. Nie mówię, że mnie to nie spotka. Plan jest jednak taki, że chcę słuchać siebie, chcę zaufać swojemu instynktowi. Kto wie, może instynkt mi powie, żeby włazić na łóżko. O tym też jednak nie będę dzisiaj pisać, choć to temat wdzięczny i przyjemny, bo coraz bardziej nie mogę się doczekać „tego” dnia. ;) A jakie zmiany w MELASIE wówczas nastąpią?
W szeregi MeLasek wkroczy nowa krew. Niebawem ogłosimy casting, chociaż może okazać się to zbyteczne, bo kilka tygodni temu dostałyśmy śliczną wiadomość o tym, że Ktoś bardzo chciałby u nas pracować... Ktoś zajmie miejsce moje. To znaczy nie pozwolę się tak do końca wygryźć i będę na bieżąco nadzorować i wspierać Rudą. A Ruda wejdzie w zupełnie nową rolę, zresztą ja też, ale Ruda w nową zawodową rolę. Zostanie szefową. Kupimy jej t-shirt „najlepszy szef” i zobaczymy jak poradzi sobie z nową funkcją. A ja jestem w pełni przekonana o tym, że poradzi sobie świetnie! I tak radzić sobie będzie musiała przez kolejny rok, bo od września przez rok zastaniecie mnie tu tylko w odwiedzinach. Tak naprawdę to cieszymy się z tego, że Ktoś będzie u nas pracować. Wierzymy, że nowa energia wprowadzi w MELASIE tylko i wyłącznie pozytywne zmiany! ;)

To tyle :) kilka słów wieczorową deszczową porą.

Elo.

czwartek, 31 lipca 2014

Lyda sprząta, Ruda sprząta, posprzątaj i Ty – porządki z sodą oczyszczoną

Lyda sprząta, Ruda sprząta, posprzątaj i Ty – wiosenne porządki z sodą oczyszczoną

"ekologia" to z greckiego "oikos",
co oznacza
"dom" lub "miejsce życia"

Prowadzenie ekologicznego domu niekoniecznie kojarzy mi się z glinianym domkiem pokrytym słomą, z Rodziną w środku w lnianych koszulach. Ekologiczny dom to dla mnie dom, który prowadzą świadomi wartości „Domu” Ludzie. Bynajmniej nie mówię tutaj o jego wartości materialnej, choć to też ważne, ale o tym, czym jest lub powinien być dla jego Domowników. Oaza spokoju, bezpieczeństwo, poczucie harmonii, Miłość, troska, szacunek, to pewnie tylko niektóre z cech Domu, o jakim wszyscy marzymy, które przychodzą mi do głowy. To w jaki sposób o niego dbamy świadczy o tym, ile dla nas znaczy. Nie wierzę w to, że ktoś, kto ma straszny bałagan w domu, otacza go taką samą Miłością, co ktoś, kto regularnie dba o to, by było czysto i przyjemnie… Ekologiczny dom to dla mnie dom, którego mieszkańcy są świadomi ważności ekologicznych zachowań. Sortują śmieci, gaszą światło, gdy nie jest potrzebne, mają energooszczędne żarówki, nie marnują wody, sprzątają go nie zanieczyszczając jednocześnie środowiska.
Na rynku oferowanych jest cale mnóstwo eko środków czystości, biodegradowalnych, czyli takich, które nie szkodzą środowisku. Mam nadzieję, że zdajecie sobie sprawę z tego, że wszystko do nas wraca – chemiczne produkty trafiają do gleby, a my w tej glebie hodujemy warzywa, które jemy. Yyy. Jest alternatywa, można zaopatrzyć się w BIO środki, które działają fantastycznie, mają całą litanię zalet, jednak nie wszystkich na nie stać. Na pewno polecam zapatrzyć się w biodegradowalne: płyn do mycia naczyń, płyn do WC, orzechy piorące lub płyn do prania i jakiś płyn uniwersalny (będzie zmywał dużo powierzchni, w tym np. podłogę). To wszystko :-) I to wcale nie będzie majątek, koszt ok. 100 zł, a starczy na baaardzo długo. Bowiem wszystkie te płyny to koncentraty tak naprawdę, ja wszystko rozcieńczam jak długo tylko się da. Do tego koniecznie zakupcie królową porządków – SODĘ OCZYSZCZONĄ! Pastą ze sody, czyli soda + woda + cytryna/ocet/kwasek cytrynowy/olejek eteryczny (ja wybieram z drzewa herbacianego, bo działa bakteriobójczo), zdziałamy cuda.

Filozofia ekologiczna głosi:

"Tylko człowiek żyjący w zgodzie i harmonii z otaczającym go światem przyrodniczym, którego jest przecież elementem, jest w stanie osiągnąć własną równowagę wewnętrzną."


Oto kilka przepisów na domowe 2 x eko (eko-logiczne i eko-nomiczne) porządki:

żeby odetkać odpływ: 1/4 szklanki sody oczyszczonej wsypujemy do odpływu, zalewamy 1/2 szklanką octu i przykrywamy na 15 min, na koniec zalewamy 2 l wrzącej wody
- żeby umyć wannę, brodzik, umywalkę, kafelki: robimy pastę z 1/2 szklanki sody oczyszczonej i 2-3 łyżek octu, czyścimy miękką szmatką
- żeby umyć lustra i okna: kupujemy ściereczki z mikrofibry i myjemy czystą wodą
żeby wyczyścić klamki, krany, kurki: robimy roztwór ocet z wodą 1:1 i myjemy miękką ściereczką
żeby uporać się z nalotem na słuchawkach prysznicowych: 1l wrzątku, 1/2 szklanki octu, odkręcamy i wkładamy do roztworu lub czyścimy kwaskiem cytrynowym
żeby wyczyścić panele, drewniane podłogi: 1,5 szklanki octu, 1,5 szklanki ciepłej wody, 20 kropel wybranego olejku eterycznego
żeby usunąć kamień z czajnika: czyścić kwaskiem cytrynowym, włożyć do gorącej wody
żeby pozbyć się plam na kołnierzykach: wetrzyj sodę w zabrudzone miejscach
żeby wyprać jasne ubrania w orzechach piorących: dodaj do prania ok. 1/2 szklanki sody oczyszczonej (soda również zmiękcza wodę)
żeby nie czuć nieprzyjemnego zapachu z odkurzacza: wsypujemy łyżeczkę sody do worka
- żeby odświeżyć dywany: wetrzyj sodę w dywan szczotką, pozostaw na godzinę lub dwie, a następnie wyczyść odkurzaczem
- żeby sierść naszego psiaka była piękna i lśniąca: zamiast szamponu użyj roztworu sody

Żeby w mieszkaniu utrzymać zapach świeżości stosujcie olejki eteryczne!

Na koniec chciałabym zwrócić Waszą uwagę na jeszcze jedną sprawę. Wszystkie chemiczne detergenty sprawiają, że nasz dom lśni, pachnie, ale też jest sterylny. Bakterie żyjące w naszych "domach = miejscach życia" sprawiają, że mamy lepszą odporność, mniej chorujemy, nasze dzieci nie łapią ciągle przeziębień w przedszkolu. My tych bakterii potrzebujemy! Żyjmy naturalnie! To nie musi być wcale drogie!

Nasza Koleżanka Mad Tea Party opublikowała kilka miesięcy temu bardzo prosty i skuteczny sposób na peeling twarzy. Możecie sprawdzić go tutaj. To jednak nie wszystko, co soda może zdziałać. Wpis o jej zastosowaniu prozdrowotnym soon.

Miłego sprzątania! :-)


Lyda

P.S. Przy zakupie sody oczyszczonej w MELASIE krzyczcie, że mamy dać Wam ulotkę z zastosowaniem sody!

poniedziałek, 28 lipca 2014

7 aspektów pozytywnej egzystencji wg Kurta Tepperwein`a

Grunt to dobrze rozpocząć dzień. Od radości lub od wyciszenia lub od sprawienia sobie jakiejś przyjemności, bo nie zapominajmy nawet na chwilę, że do szczęścia jesteśmy stworzeni. Ja zaczęłam od pobudki z Mężem, gdy wychodził do pracy – lubię wcześnie wstawać. Pomedytowałam z Omsica, zrobiłam listę wdzięczności i kreacji życia zarazem i nie uwierzycie, ale jedna z moich próśb spełniła się błyskawicznie. Wyraziłam potrzebę, a ta od razu się urzeczywistniła. Tak lubię. Zjadłam śniadanie i zabrałam się do pisania. Mniej więcej w tym momencie wyłączył się prąd na pół godziny, więc co by czasu nie marnować, bo uwielbiam te samotne poranki w domu, zrobiłam porządek w szafie. Dzień w dzień stałam zdecydowanie za długo przed lustrem kombinując w co tu wcisnąć mój duży brzuch i coraz obszerniejsze uda. A tak, to dzięki chwilowej przerwie w dostawie prądu, wszystko posegregowałam i nie będę musiała szukać, grzebać, a co najważniejsze denerwować się, że nie mam co na siebie włożyć. Dodatkowo zrobiłam ćwiczenie związane z nadmiarem obfitości i tak do Rudej powędruje kilka par spodenek, w które zmieszczę się dopiero za rok. Taa…
„Nie chwal dnia przed zachodem słońca” to chyba jedno z najgłupszych powiedzeń, jakie ktoś kiedyś wymyślił. Absolutnie się z nim nie zgadzam. To wzbudza w człowieku niesamowicie negatywne nastawienie do życia, gdyż przypomina mu o tym, że w każdym momencie może wydarzyć się coś złego. Zatem, co z tego, że miałam cudowny poranek, co z tego, że czuję się dobrze, że mam ochotę uśmiechać się do obcych ludzi, skoro w każdej chwili może lunąć deszcz, a ja nie mam parasola? Powiem więcej, owa czujność, która jest poniekąd przekazem tego przysłowia jest zdecydowanie beznadziejna. To zupełnie nie tak ma być. Człowiek, przewrotnie ma być nastawiony na to, że w każdej sekundzie może wydarzyć się coś mega fantastycznego, co odmieni jego życie na lepsze, co sprawi mu ogromną frajdę, co po prostu będzie dla niego dobrem samym w sobie. Niechwalenie dnia przed jego końcem jest wręcz przyciąganiem czegoś negatywnego, ponieważ każdy lęk, obawa, niepokój przyciąga złe sytuacje. Zatem wyrzućmy to fatalne przysłowie z naszego słownika i nigdy przenigdy nie odważmy się go użyć. Co innego mówi Kurt Tepperwein – mój ulubieniec, któremu jakoś wierzę. Intuicja mi podpowiada, żeby mu wierzyć. I Kurt jest autorem książki, którą Ruda wyczaiła w taniej książce za jakieś grosze, a która dla mnie osobiście jest bardzo cenną pozycją, do której wracam od czasu do czasu. „Stwarzaj swoje życie. Moc kreatywnej wyobraźni”, czyli o tym, co każdego dnia staram się wcielać w życie i nawet całkiem dobrze mi to wychodzi. Kurt pisze o 7 aspektach pozytywnej egzystencji…

1. Pozytywne myślenie
Nie chodzi tutaj o wmawianie sobie w każdej chwili, że wszystko jest super mimo, że w rzeczywistości czujemy inaczej. Chodzi o to, by w sytuacji, gdy coś złego się dzieje, zdać sobie sprawę z pozorów tej sytuacji. To znaczy, że należy zaakceptować wszystko, co nas spotyka. Dostrzec w tym głębszy sens i zrozumieć, że w gruncie rzeczy dzieje się to dla naszego dobra. Do tego aspektu zaliczamy również pozytywne kreowanie swojego życia, to znaczy, że w każdym momencie pamiętamy, że myśli mają ogromną moc i przyciągną do naszego życia dokładnie to, o co poprosimy.

2. Pozytywne uczucia
Ważnym jest, by nikogo nie oceniać, nie osądzać, a akceptować to, że wszyscy są wyjątkowi. Każdy jest na innym etapie, ma do przejścia inną ścieżkę, nikt nie jest zły. Nikt nie jest lepszy, ani nikt nie jest gorszy. Pozytywne uczucia również należy mieć wobec siebie – być przekonanym o tym, że zasługuję na wszystko, co w życiu jest najlepsze.

3. Pozytywna wola
Wola musi być etyczna, musi uwzględniać potrzeby innych ludzi, nie być wyrazem egocentryzmu, a wyrazem chęci dążenia do dobra wspólnego.

4. Pozytywna mowa
W tym aspekcie wyraża się to, że każde słowo jest bardzo ważne, że nie wolno rzucać słów na wiatr. Ponadto Autor przypomina o tym, że rozprawianie na temat życia innych osób, że taki słowotok, który niczego nie wnosi czy wyżywanie się słowne na innym człowieku jest bezwzględnie złe. Mowa powinna służyć do wyrażania pozytywnych myśli. A jednocześnie warto wspomnieć tutaj o słuchaniu, o prawdziwym słuchaniu drugiej osoby.

5. Pozytywne działanie
Chodzi tutaj o nasze ogólne działania, o to, byśmy byli mili wobec innych, dotrzymywali obietnic, by można było na nas polegać, byśmy byli pomocni, wytrwali, konsekwentni. Chodzi również o wzięcie odpowiedzialności za siebie w każdym aspekcie.

6. Pozytywne świadomość
Pozytywną świadomość Kurt rozumie jako zagłębianie się w siebie, poświęcanie czasu na medytację, wyciszenie, dążenie do harmonii. Bo jeśli harmonia i spokój będą w naszej świadomości, to będą mogły się uzewnętrzniać w relacjach z innymi ludźmi czy w reakcjach na daną sytuację.

7. Pozytywne życie
„Żyć pozytywnie to żyć naprawdę, a nie tylko pędzić żywot.” Oznacza to życie świadome w radości, w harmonii, bez zamartwiania się, być w chwili obecnej. Jednocześnie to wezwanie do tego, by samemu swoje życie kreować, nadawać mu taki kształt, jaki chcemy uzyskać.



Jak widać, każdy z nas ma wielką moc. Możemy, a wręcz musimy panować nad sobą, nad swoimi uczuciami, nad swoimi słowami, nad swoimi czynami. Gdy w każdym aspekcie życia czujemy całą sobą ten optymizm, to żyje nam się po prostu lepiej. Po co się martwić, po co się stresować, po co nadprogramowo się przejmować, to przecież nic nie daje. Czy nie lepiej po prostu żyć akceptując wszystkie okoliczności? Fajnie jest wstać rano z uśmiechem i cieszyć się nadchodzącym dniem. Fajnie jest być spokojnym, fajnie jest mieć ufność w to, że wszystko jest dobrze i będzie dobrze. Ja nie mam zamiaru nigdy więcej wracać do okresu mojego życia, gdy stres towarzyszył mi noc i dzień. Olewam. Cieszę się tym, co jest. I chwalę każdy dzień od świtu do zmierzchu.


Aloha.

piątek, 25 lipca 2014

Medytować czy nie medytować - oto jest pytanie

Gdy piszę teksty na temat pozytywnego myślenia (ogólnie wrzucając je do wora z takim przekazem/o takiej tematyce), często wspominam o medytacji jako o możliwości polepszania swojego życia. Medytacja nie jest mi obca, ponieważ może przebiegać na różne sposoby. Na pewno pewnym rodzajem medytacji jest moje pisanie listy wdzięczności. Wówczas koncentruję się tylko na tej czynności, nie zaprzątam sobie głowy innymi sprawami. Lista wdzięczności przeobraziła się jednak z listy wymienianych przeze mnie podziękowań w teksty, czasem kilkustronicowe, w których piszę ogólnie o swoim życiu w samych superlatywach. Jest to moim pomysłem na pracę nad sobą. Wzbudzanie takiego dobrego nastawienia po pierwsze przyciąga sprzyjające mi sytuacje, ludzi, po drugie tworzy we mnie ufność, przekonanie o tym, że wszystko jest dobrze, i wreszcie po trzecie cały dzień mija mi spokojnie. Bo na spokoju zależy mi najbardziej.
Wracając jednak do medytacji, to chcę pójść o krok w przód. Polecane mi to było już dawno temu, jednak ja ciągle wypierałam taką formę relaksu, a bo nie umiem się skupić, a bo myśli bombardują moją głowę cały czas, a bo coś. Ciągle coś. Dziś dojrzałam do tego, by przez kolejnych 7 dni poświęcać 10 minut na wyciszenie. Pomyślałam, że 10 minut to tak naprawdę bardzo mało, wytrzymam. A bardzo chcę się przekonać, czy medytacja zadziała u mnie, a jeśli tak, to jakie rezultaty otrzymam.
Mp3 z próbką medytacji Omisica pobrałam już bardzo dawno temu, ojej nawet nie pamiętam, kiedy to było. Do tej pory słuchałam jej od czasu do czasu, jednak nie tak jak należy. A powinnam założyć słuchawki, usiąść wyprostowana i dać sobie te dokładnie 9 min 58 s na wsłuchanie w siebie. Od dziś tak właśnie będę robić. Jednak rozszerzę to do minut 20. Pierwsze 10 będzie tylko dla mnie ze słuchawkami, drugie 10 będzie z głośników dla mojej Dziewczynki. A co, może na Nią to też dobrze zadziała. Na pewno nie zaszkodzi. Co do Omisica, to w ogóle chciałabym polecić Wam ich fanpage i witrynę internetową. Ja osobiście odnajduję tam mnóstwo potrzebnych mi treści. Nie mam w zwyczaju dołować się czytaniem smutnych informacji, dlatego gdy Ktoś codziennie czyta wiadomości o wojnie, wypadkach, utonięciach, korupcji, ja wybieram treści, które poprawiają mi nastrój. Dlatego kompletnie nie jestem zorientowana, co się dzieje na świecie, ani nawet w kraju. Takie zachowanie spotyka się często z ogromną krytyką, jak to można się nie interesować, przecież trzeba być na bieżąco z aktualnościami. Ale mnie to naprawdę guzik obchodzi. Nie jest mi to potrzebne. Nie mam potrzeby uczestniczenia w tej społecznej psychozie, w której ludzie zamiast pracować nad sobą, dbać o siebie, pielęgnować własne ja, epatują się negatywnymi informacjami, które wzbudzają tylko i wyłącznie złe emocje. Ja mam o czym rozmawiać z ludźmi, nie potrzebuję szukać tematów w mediach. Omsica dodaje bardzo pomocne w rozwijaniu siebie artykuły, nie są długie, ale treściwe. Na facebooku dzielą się motywatorami z mądrymi cytatami. Lubię to. Polecam.
Po co mi ta medytacja? Otóż jak już wspomniałam zależy mi bardzo na spokoju. Takiej harmonii wewnętrznej. Zdarza mi się nie panować nad emocjami, wybuchać i uziemiać się w bardzo negatywnym sensie. Przyczyny znam, a to już bardzo dużo. Jednak za mało, by coś zmieniać. Bez tej wiedzy, zachodziłabym w głowę, dlaczego tak się dzieje i traciłabym na to zdecydowanie za dużo energii. Dlatego znając przyczynę mogę działać. No i nie mogę zapomnieć o chęciach – to podstawa czegokolwiek. Zatem jestem w całkiem dobrym położeniu – znam przyczynę, mam chęci do działania i działam. Ale jak owe przyczyny poznać? Trzeba dobrze obserwować siebie, analizować sytuacje, wyciągać wnioski. Ja otrzymałam pomoc, bo o nią prosiłam. Tak to już jest, że trzeba głośno mówić o swoich potrzebach, a te w odpowiednim czasie i formie są zaspokajane. Kontaktem mogę się podzielić. 
Ten tekst miał być o medytacji z Omsicą. I trochę jest. Jednak wolałabym, żeby bardziej jego puentą było to, aby robić coś ze swoim życiem. Dzisiaj wszystko jest bardzo pokręcone, wszystko opiera się na pieniądzach. Jednak pieniądz sam w sobie nie jest zły. Po pierwsze żyjemy w świecie, w którym ktoś kiedyś wymyślił pieniądz jako środek wymiany i tak też najlepiej byłoby go traktować. Wielcy nauczyciele tego świata nie byli i nie są biedakami, bo dobrobyt się należy każdemu z nas. I oni o tym mówią i przekazują dalej jak do swojego życia przyciągają obfitość, jednak ludzie nie słyszą słuchając. Nie chowają tej wiedzy dla siebie, dzielą się nią. Pieniędzy nie można demonizować, to energia jak wszystko inne, dlatego każdy za swoją pracę, usługę ma prawo otrzymać godziwe wynagrodzenie. Ludzie, którzy ciągle narzekają na „niepomyślność losu” przyciągają problemy i niedostatek do swojego życia jeszcze bardziej. Piszę o tym dlatego, że Omsica poza próbką bezpłatną, sprzedaje również muzykę medytacyjną w rozszerzonej wersji. I to nic złego. Twórcy doskonale znają jedno z praw obfitości, które mówi o tym, że aby przyciągać do swojego życia dobrobyt materialny, należy zachować równowagę pomiędzy dawaniem i braniem. I ja osobiście znam takich ludzi, którzy dysponując dużo większymi od przeciętnych finansami, dzielą się z innymi, pomagają, dają duże napiwki kelnerom, nie upominają się o rabaty. Bardzo fajnym ćwiczeniem na czakrę serca jest to, by wziąć pod lupę wszystkie rzeczy, które ma się w posiadaniu. Przeanalizować, czego ma się w nadmiarze. Na przykład w szafie jest mnóstwo ubrań, w których się nie chodzi, na półkach stoją książki, których się już nie będzie czytać, płyty, które Ci się znudziły, bibeloty, które tylko się kurzą… itd. To, co jest Ci niepotrzebne podaruj Osobie, której się to przyda. Ale bezinteresownie. Nie dlatego, że oczekujesz otrzymać coś w zamian, ale po prostu, by sprawić przyjemność drugiemu człowiekowi i sobie zarazem, bo obdarowywanie daje o niebo więcej radości niż branie. 
„Robienie czegoś” ze swoim życiem jest poświęceniem przede wszystkim sobie uwagi. To nie jest egoizm. Owszem jesteśmy połączeni ze sobą i każde nasze zachowanie wpływa na cały świat, ale mimo wszystko każdy z nas jest osobną jednostką, która na pierwszym planie powinna mieć właśnie siebie. Nikt za nas życia nie przeżyje, nie rozwiąże naszych problemów, nie zadba o nas, jeśli my sami tego nie zrobimy. Czasem mówimy: „nie denerwuj mnie”, a to głupotą jest kompletną, bo nikt nie może nas zdenerwować, jeśli my sami sobie na nerwy nie pozwolimy. Albo obwiniamy kogoś innego za swoje niepowodzenia, a to nikt inny jak właśnie my tak życie sobie układamy, że owe niepowodzenia na siebie ściągamy. Nie ma jednej recepty na to, by w życiu wszystko szło zgodnie z naszym widzimisię w danym momencie. Na nasz los wpływają różne czynniki, jak karma, jak styl życia, jak ludzie, z którymi żyjemy. Jest prawo przyczyny i skutku i ono nieustannie pracuje. Czasem skutek jest od razu, czasem pojawia się po długim czasie. Dlatego należy nieustannie być czujnym, być sobą w danym momencie i mieć świadomość tego, że nic nie dzieje ot tak, znienacka. Każdy sam jest odpowiedzialny za swoje życie. Można jednak nim kierować, można polepszać siebie, rozwijać się, dążyć do wszystkiego, co najlepsze.
Trochę rozpisałam się na tematy, których w planie kompletnie nie było. Ba, nawet planu jako tako nie było. Ale jest tekst.
Podsumowując, życzę Wszystkim, dbania o siebie na płaszczyźnie duchowej, bo poznawanie siebie jest niezwykle fascynujące.
https://www.facebook.com/OmsicaPoland?fref=ts
http://www.omsica.pl/blog/medytacja-a-halas/
https://www.facebook.com/OmsicaPoland

wtorek, 1 lipca 2014

Uśmiechnij się!

Olej kokosowy do zgarnięcia :) Proste zasady - świetny upominek :)

Powodzenia!

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Kilka słów od ciężarówki, czyli garść refleksji po 6 miesiącach

Mój brzuch jest z każdym dniem coraz większy. Nie maleje, a rośnie. Wiem, że gdyby malał, byłoby to wbrew prawom natury, fizjologii i w ogóle ciąży jako takiej. Jednak każdego dnia patrząc na niego nie mogę wyjść z podziwu, cóż to za zmiany w moim organizmie zaszły i wciąż nowe zachodzą. Zwłaszcza, gdy widzę jak mój brzuch się rusza, niby sam od siebie, a jednak, to ten mały Człowiek bezimienny w środku się wierci, kręci i przewraca. I to jest fajne, nawet bardzo fajne. Wtedy czuję, że dobrze jest być kobietą i móc to przeżywać. Do tej pory brzuch mój nigdy nie rósł, nawet gdy tego chciałam. Chyba, że zjadłam zbyt duży obiad z obżarstwa rzecz jasna, wówczas się delikatnie zaokrąglał. Poza tymi przypadkami zawsze był wręcz chudy i stąd pewna Koleżanka nazywa mnie "chudą". Teraz leżąc (ba nawet stojąc) nie widzę swoich nóg, no może hen daleko wystają różowe/czerwone paznokcie, ale to nie to samo. Dołu brzucha też nie widzę.
Jestem bardzo senna i głodna na przemian. Mogłabym spać całymi dniami, a raczej tkwić w takiej drzemce: niby czuwam, ale nie rejestruję tego, że Mąż pranie robi czy naczynia zmywa. Mówi „nie śpij, nie wchodź pod kołdrę, bo zaśniesz”, po czym układa mnie wygodnie do kolejnej drzemki. I to jest fajne po raz drugi. Wsparcie i opieka są bezcenne. Zwłaszcza, gdy herbatkę trzeba zaparzyć, brodzik wyczyścić czy pościelić łóżko. Taki to jest precyzyjnie obmyślony plan, że każdy ma swoje zadania od samego początku, i kobieta i mężczyzna, i cudnie, gdy oboje chcą i potrafią się w swoje zadania wczuć. My tak mamy. Dzięki. Proszę o więcej.

Poza brzuchem urósł mi tylko biust, ten to dopiero wymknął się spod kontroli. Jak zwariowany, nie zważając na nic, rósł i rósł i rósł. Za szybko, to też go dopadły rozstępy, najpierw czerwone, teraz wyblakłe w kolorze skóry. Próbuję z nimi walczyć, a raczej zapanować nad nimi, co by się wygładziły i mniej widoczne stały. To jednak nie jest takie proste. Robię bardzo delikatne peelingi z sody i oleju kokosowego, smaruję się solarisem z Dr. Nona, pewnie trochę pomagają, ale jak to wyczytałam "od stania na półce kremów rozstępy nie znikną", a ja z systematycznością mam problemy. Nie od dziś, jak wszem i wobec wiadomo.

Zgadnijcie, o czym myślę po przebudzeniu, nie ważne, o której godzinie, czy to 3 w nocy, czy 8 rano, czy 17 po południu. O jedzeniu. Jeść, jeść, jeść. I jem. Ale nie tyję – zaznaczam po raz drugi, tym razem dobitniej. Chociaż kobity ostrzegają, że teraz przybieranie na wadze się zacznie. Teraz, to jest 7 miesiąc się zbliża. A ja sobie w duchu myślę ”zajmij się babo swoją tuszą”. Nie ma to jak wylewność tych, co już rodziły. Nie żebym je pytała, jak to u nich było, one same wszystko jak na spowiedzi mówią. Wkopuję się pytaniem jednym, a mianowicie, gdzie rodziły i czy były zadowolone. 2 pytania, fakt, ale w jednym zawarte. No i się zaczyna. A ja pytam: po co? A ładnie to tak straszyć? Jak można zapomnieć o najprostszej na świecie rzeczy – tym, że każda kobieta jest inna! Jedna rodzi 30 minut, inna 10 godzin. Nie ma reguły żadnej, ale to absolutnie żadnej. I ja nie chcę tego wszystkiego wiedzieć. Ani ja nie chcę słuchać o przypadkach skomplikowanych ani żadna inna ciężarna tego nie chce, bo też po co wzbudzać w sobie złe emocje, czyli strach i lęk (które i tak już wystarczająco mocno wpisują się w stan społecznej psychozy). No chyba, że o słuchaniu ładnych historii mowa, przyjemnych, dających powera – o tak, o te prosimy jak najbardziej. Gdy będę potrzebować wskazówek/opinii/porad, zapytam o to najbliższych mi Kobiet, czyli Mamy i Siostry. Żadna inna wiedza nie jest mi potrzebna. Też nie należę do kobiet, które by siedziały non stop w necie i przeszukiwały portale tudzież lepiej – fora w celu zdobycia informacji. Mam 2 książki: „W głębi kontinuum” i „Poradnik dla zielonych rodziców”. To wszystko. Obie sprowadzają się do jednej nieprzerwanie prawdziwej myśli od zarania dziejów – słuchaj kobieto tylko siebie, swojej intuicji, swojego instynktu, to najlepsze, co dla siebie możesz zrobić. Nastawiajmy się na to, że wszystko będzie dobrze, myślmy pozytywnie, uśmiechajmy się do siebie i do ludzi i do brzucha, nie my pierwsze i nie ostatnie. Wszystko jest tak jak ma być. Aplauz i zaakceptowanie.

Wrócę jeszcze w kilku słowach do kwestii jeść, jeść, jeść. Ja jem dosyć dużo i menu mam urozmaicone, dużo świeżych warzyw, dużo owoców, ale mimo to mam niedobory żelaza. Nie żebym coś mówiła nie tak a propos diety wege w ciąży, to po prostu uroda mojego organizmu - tendencje wątroby do przechwytywania żelaza i nie wypuszczania, kiedy trzeba. Zawsze tak miałam. Sprawdzałam też D3. I powiem Wam, że bieda z nędzą. Mam niecałe 16 jednostek przy normie >30. Suplementacja konieczna! I nie da się tego niczym zastąpić, nie da się też całymi dniami leżeć nago na słońcu. Polecam, Drogie Ciężarówki, sprawdzić poziom tej witaminy, bo Ona może osłabiać i na wspomnianą senność wpływać. Z resztą Pepsi dużo mądrości na ten temat napisała. Polecam. Mając do wyboru własne etyczne przekonania, a dobro i zdrowie mojego za 3 miesiące rodzącego się Dziecka, wybieram to drugie. Są sprawy ważne i ważniejsze. Jest miłość i jest Miłość bezwarunkowa.

A tak poza tym, to wszystko git fasola. Pozdro 600. Życzę podejmowania właściwych decyzji i samych dobroci na codzień i reeelaksu Aloha.



I może też trochę wylewnie piszę, ale jakoś tak zaistniała we mnie taka potrzeba. Masz wybór, nie musisz czytać – choć to chyba powinnam na początku napisać? ;)

środa, 30 kwietnia 2014

Kosmetyczka Lydy

Odkąd uświadomiłam sobie kilka ważnych spraw związanych z naszym zdrowiem ogólnie pojętym, ograniczyłam używanie wszelkich chemicznych środków w domu. Właściwie, to praktycznie zrezygnowałam z wszystkiego, co dalekie od natury. Czasem mam małe potknięcia, ale się poprawiam ;) mogę zawsze się jakoś usprawiedliwić. Dziś chciałabym napisać o kosmetykach, których używam. Nie jest ich dużo, uprzedzam od razu. Jednak w zupełności mi wystarczają. 

WODA RÓŻANA

Kupiłam ją od Sprzedawcy pochodzącego z Azerbejdżanu. Prowadzi sklep z tureckimi wynalazkami w Warszawie. Od zawsze wiedziałam, że olejki różane, kremy z wyciągiem z róży to samo dobro dla naszej skóry. Zwłaszcza tej suchej i dojrzałej.  Jako, że moja jest sucha, to zawsze takie kosmetyki się sprawdzały. Wodę kupiłam, bo… zakochałam się w jej zapachu. Odkręcam zakrętkę, a z buteleczki wydobywa się niesamowicie przyjemny zapach róż… Szybko się okazało, że zakup był strzałem w dziesiątkę. Woda zmywa makijaż (nie do końca, poprawiam olejem kokosowym), a do tego nawilża skórę, nadaje jej takiej gładkości. Jako tonik – 5+. Dam Wam znać, czy na kolejnych targach w galerii M1 znów zaszczyci nas swoją obecnością.

Cena 8 zł/250 ml

OLEJ KOKOSOWY


Mistrz. Uwielbiam. I na tym mogłabym zakończyć wątek. Jako balsam – jestem na tak. Jako krem do twarzy – jestem na tak. Jako mleczko do demakijażu (dodatkowo jednocześnie natłuszcza skórę) – jestem na tak. Używam od jakiegoś czasu dwuskładnikowej pasty do zębów: olej kokosowy + soda oczyszczona. Zapytacie o proporcje? Sama próbowałam wyszukać czegoś więcej na ten temat w Internecie. Zaufałam jednak intuicji i proporcje były na oko. Jak zawsze. Gdy gotuję, kaszę, ryż, fasolkę, to zawsze na oko. Nie wiem jak można być tak dokładnym, by z zegarkiem gotować jaglaną i odmierzać tę jedną szklankę kaszy i 2 szklanki wody… A tak na marginesie, wiecie o tym, że jeśli kaszy jaglanej nie mieszacie w trakcie gotowania, to się nie przypala w garnku? Nie wierzyłam, przetestowałam, działa. Wracając do tematu, pasta do zębów spisuje się rewelacyjnie. Jest słonawa, ale mi to kompletnie nie przeszkadza, najważniejsze, że czyści zęby, a dodatkowo wybiela i zabija bakterie. Dla spragnionych miętowej świeżości, polecam olejki eteryczne. Kilka kropli i gotowe. Co kilka dni, gdy mi się zatęskni za zwykłą pastą, która w moim przypadku też w sumie zwykłą nie jest, bo nie ma fluoru, to myję nią, a co. Tej samej pasty z oleju i sody używam jako dezodorantu. Po kąpieli smaruję się gdzie trzeba i też działa ;) niezły bajer, nie? Mała uwaga: lepiej się ta metoda sprawdza, gdy mamy luźne t-shirty, bluzki nietoperze czy topy – odsłonięte ramiona. Przy obcisłych bluzkach taki deo wypada ciut gorzej. Zobaczymy, jak będzie się zachowywał w lato. Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że ciało ciężarówki zachowuje się inaczej i może mieć inne potrzeby niż ciało kobiety-nie ciężarówki. Dezodoranty BIO nigdy nie zdawały egzaminu i po każdej próbie wracałam do tradycyjnych. W ciąży jednak chcę jak najbardziej ograniczyć wszystko, co mogłoby mi zaszkodzić, a aluminium zdecydowanie do takich substancji należy. Spróbujcie koniecznie! Mamy nawet w MELASIE takie małe oleje 100 ml, które na początek będą ilością bezpieczną ;) jeśli boicie się, że nie zużyjecie większego. Choć zapewniam, że olej kokosowy ma milion zastosowań i milion wartości, że nie sposób nawet wszystkich wymienić… Zakochacie się tak jak i ja.

Olej kokosowy pachnący COCO FARM – cena 21,90 zł/300 ml
Pasta do zębów NEOBIO – cena 9,90 zł/75 ml lub
Urtekram zielona herbata – cena 17,40 zł/75 ml

BALSAM SOLARIS

W ciąży konieczność, jeśli chce się zapobiec rozstępom. Solaris ma fantastyczne działanie regenerujące skórę. Lekko wysusza, a dla mnie to jest niewskazane, więc smaruje nim tylko miejsca na rozstępy narażone: brzuch, piersi, boczki i pośladki ;) Solaris odkryłam dawno temu, był to pierwszy produkt z Dr. Nona, który sobie kupiłam. Ależ byłam zachwycona… I jestem do dziś. Solaris ma naturalne filtry ochronne przed słońcem, więc tak na co dzień nie będę musiała w lato stosować żadnych dziadowskich kremów z niby-filtrami. Ponadto w ogóle jako krem na twarz na dzień u mnie się dobrze sprawdza. Łagodzi różne podrażnienia, gdy mam jakąś rankę, to smaruję ją dookoła – pomaga. Jest bezpiecznym kosmetykiem również dla malutkich dzieci. Jego niezaprzeczalnym atutem jest wydajność – wystarcza na bardzo długo, zwłaszcza gdy przed nakładaniem psikamy ciało wodą wymieszaną z solą Dr. Nona. Uwaga: stosować dzień w dzień, regularność to klucz do tego, by rozstępy się nie zrobiły.

Balsam Solaris Dr. Nona - cena 156 zł/250 ml

P.S. Można wypróbować 4 kremy z Dr. Nona, kupując zestaw próbek. Cena to 55 zł za 4 sztuki: Balsam Solaris, Krem pod oczy, Balsam dynamiczny (mój ukochany), Krem do rąk i paznokci. Kupujemy od czasu do czasu taki zestaw z Rudą i dzielimy się kremikami. Napisałam, że Dynamiczny to mój ulubiony, ponieważ baaardzo mocno nawilża skórę i działa przeciwbólowo – ratuje mnie, gdy mam bóle głowy.

BALSAM DO CIAŁA


Solaris, jak dla mnie, do całego się nie nadaje, więc wspomagam się innym balsamem. Najbardziej lubię Balsam tonizujący z Dr. Nona, ale ostatnio w hurtowni go nie było. Znalazłam jednak coś innego. Co prawda nie ma atestu BIO (te z Nona też nie mają, ale gdy się raz spróbuje tych kosmetyków, to chce się więcej – serio), ale składniki uważam za bardzo OK. Opisany jest jako pielęgnujący, nadający elastyczność i gładkość, dobrze nawilżający. No i może rzeczywiście nawilża, ale przy jego płynnej konsystencji momentalnie się wchłania. Ma przyjemny zapach. Wykorzystam go do końca, na pół z Jarkiem, bo On się też smaruje ;) ale drugi raz go nie kupię. Lubię być zachwycona. A on mnie nie urzeka wystarczająco. Może u kogoś innego się lepiej sprawdzi. Mojej skórze on po prostu nie wystarcza.
P.S. Gdzie inny kosmetyk nie daje rady, tam baba używa oleju kokosowego.

Balsam do ciała NEOBIO z aloesem i jagodami acai – cena 20 zł/250 ml

KREM DO RĄK

Teraz już mniej, ale w ziemie mam ciągle przesuszoną skórę rąk. Czasem aż taka twarda skóra mi się robi między kciukiem a palcem wskazującym. Pomocny okazał się krem z masłem karite. Jak wiadomo, masło shea ma kilka procent substancji niezmywalnych, które pozostają na skórze, chroniąc ją przed wysuszaniem, wiatrem, zimnem, a nawet słońcem lato. Mój krem jest o zapachu pomarańczy… pachnie bardzo intensywnie. Są też inne zapachy, np. waniliowy, zielona herbata. Krem ma witaminy A, E, działa zmiękczająco, łagodząco. Lubię go. Poza tym jest produkowany w Niepołomicach, więc wspieram jednocześnie lokalny biznes.

Krem do rąk Scandia Cosmetics – cena – 18,70 zł/70 ml

SZAMPON DO WŁOSÓW

Próbowałam przeróżnych szamponów. Takich za kilka, kilkanaście i kilkadziesiąt złotych. No i cóż… okazało się, ze ten najdroższy działa na moje włosy zdecydowanie najlepiej. Zawsze miałam problem z tym, że moje włosy były przesuszone, po umyciu trudne do rozczesania, a co najgorsze – wypadały mi garściami. Problem minął odkąd używam szamponu morskiego z Dr. Nona. Kosztuje sporo, ale wystarcza mi na bardzo długo. Ma cudowny świeży zapach. Moje włosy są lekkie, miłe w dotyku, mocne i co najlepsze – nie wypadają. Szampon bardzo je wzmacnia. W tym przypadku zachwyt ogromny.

Szampon morski Dr. Nona – cena 68 zł/250 ml

Mam jeszcze kilak kosmetyków do makijażu, nie są BIO, są z Rossmana. Buu… Przymierzam się do zakupu takich z certyfikatami, bo znalazłam całkiem niedrogą serię…

A Wy jakich kosmetyków używacie?

Pozdrawiam,
L.

Etykiety

4 greens acai afirmacja balsam solaris barbecue bez fluoru bikini burn biodegradowalne środki czystości brian tracy brykiet cel cele chlorella coke live music festival cukier cukier brzozowy czary bez dobrobyt dostatek dr nona dr. nona dworek białoprądnicki dziecko eco ecobrykiet ekologia ekologiczne ekologiczne środki czystości ekologiczny ekologiczny dom eks magazyn energia ewa kasprzyk extra virgin familove filharmonicy wiedeńscy fit jest sexy gonseen grill grudzień hand made homa intuicja Jacek Bilczyński JAGODY ACAI jagody goji jedz KAKAO kalendarz kalendarze książkowe kaliber 44 kartki świąteczne kochaj KOKO KOKODESIGN koło życia koncepcja smart konkurs kraków jest fit krem dynamiczny krzem ksylitol ksylitol kraków Kurt Tepperwein kwasek cytrynowy lawenda lemoniada lody ryżowe lody sojowe lody wegańskie luksus MACA magik mama medytacja melasa microgreens miejsce milioner miswak morze martwe mód się nadchodzący rok naturalna pielęgnacja naturalne kosmetyki obżarstwo oczyszczanie organizmu oczyszczanie z toksyn odchudzanie odtruwanie organizmu odżywianie olej arganowy olej kokosowy olej lniany olejek pichtowy oliwa z oliwek omsica organiczne napoje osho ostropest ostropest plamisty otyłość pasożyty pepsi eliot plan dnia plan doksonały pocztówki świąteczne podświadomość Pokój ludziom dobrej woli pono poradnik postanowienia noworoczne pozytywne myślenie pozytywne życie prawo przyciągania preparaty dr nona produkty dr nona prosto psychosomatyka raw recepta recepta na szczęście regeneracja reset rozwój osobisty rumianek rytuały tybetańskie sekret siewki siła sklep ekologiczny sklep ze zdrową żywnością smog soda oczyszczona sokół i marysia starosta solaris sól sól himalajska sól z morza martwego spirulina stres stuGo super foods szczoteczka do zębów światowy dzień walki z otyłością światowy dzień zdrowia święta bożego narodzenia tanie warzywa this is bio tolerancja trawa jęczmienna trawa pszeniczna walka z rostępami wątroba weganizm wegański wegetarianizm WHO whole earth więcej szmalu wizjoner wizualizacje wu-tang clan zdrowa żywność zdrowe odżywianie zdrowie zdrowy tryb życia ziemia okrzemkowa żurawina życzenia noworoczne życzenia świąteczne żywność organiczna